Na szczęście nikomu nic się nie stało. Na bazę polskich żołnierzy w irackiej Diwaniji spadły cztery pociski moździerzowe. "Zrobiły dużo huku i na tym się skończyło" - uspokaja w rozmowie z dziennikiem.pl rzecznik Wielonarodowej Dywizji.
Podpułkownik Marek Zieliński tłumaczy, że ostrzał nikogo nie zranił, bo pociski spadały na obrzeża bazy. To nie pierwszy taki ostrzał w Diwaniji.
Teraz nasi żołnierze z Wielonarodowej Dywizji próbują odnaleźć tych, którzy strzelali z moździerzy. Jak? Jak twierdzi rzecznik, mają na to swoje metody. "Nie chciałbym ich jednak zdradzać, bo to nasze tajne sposoby" - mówi ppłk Zieliński.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl