Ciekawe, czy tym razem zrazi się do pędzenia bimbru. Białostoccy policjanci już trzy razy w zeszłym roku niszczyli sprzęt 52-letniego mężczyzny. Dostawał grzywny i kary w zawieszeniu, ale najwyraźniej nie pomogło. Stawiał fabryczki w nowych miejscach w puszczy.
Jeśli teraz będzie skazany, na pewno trafi do więzienia. Zwłaszcza że jego fabryki zawsze były największe wśród podobnych instalacji, znajdowanych przez policję. Poza tym będzie uznany za recydywistę.
Ostatnią nielegalną wytwórnię mężczyzna ukrył na Uroczysku Turowo koło Gródka. Tam, w środku Puszczy Knyszyńskiej, policjanci nakryli go na gorącym uczynku. Właśnie przygotowywał trunek. W jednej z metalowych skrzyń pływało 1,2 tys. litrów zacieru. Według policji, zdążył wyprodukować ok. 80 litrów alkoholu.
Po zebraniu dowodów potrzebnych w śledztwie, bimbrownię zniszczono.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl