Dziennik Gazeta Prawana logo

Zamordowała dziecko i poszła na kawę

12 października 2007, 16:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Monika K. miała dobrą pracę, 10 euro (40 zł) na godzinę. Opiekowała się dziećmi bogaczy. Robiła wrażenie sympatycznej i spokojnej. Ale prawda była inna. To ona wyrzuciła swoje nowo narodzone dziecko z 10. piętra bloku w Hamburgu.
Czasami opowiadała o studiach w Bydgoszczy, które rzuciła, bo chciała iść na uniwersytet w Hamburgu. Ale pod tą przykrywką kryła się zupełnie inna twarz Moniki, która kilka dni temu wyrzuciła w Hamburgu z 10. piętra swoją nowo narodzoną córeczkę. "Mój brat Rysiek często z nią sypiał. Razem palili marychę. Monika to była zwykła zdzira. Brat mi mówił, że sypiała na prawo i lewo z innymi facetami" - opowiada "Faktowi" Teresa. "Brat nie wyklucza, że to zabite dziecko Monika miała z nim, a nie z tym Macedończykiem, Hismetem, z którym od paru lat mieszkała" - dodaje Teresa.

"Monika stale szukała nowych chłopaków. Chciała mieć jakiegoś Polaka lub Niemca. Chyba nie kochała tego Macedończyka" - dorzuca Aldona, która poznała Monikę cztery lata temu na kursie niemieckiego. Monika była znana w polskim środowisku Hamburga. "Poznałem ją w ostatnie wakacje w jakimś barze" - opowiada Krzysiek. "Zadawała się z taką Anką, której przekleństwa nie schodzą z ust. Razem tworzyły zgrany zespół".

Inna z dobrych znajomych Moniki też nie ma o dziewczynie najlepszego zdania. "To zakłamana kobieta. Czasami tak kłamała, że gubiła się w tym, co mówi" - zwierza się "Faktowi" Jola. "Nigdy nie słyszałam od niej, że chciała studiować. Ona i studia?! Nigdy. Przecież wcale nie była zdolna. Niczym się nie interesowała".

To właśnie do Joli przyszła Monika po zamordowaniu swojej malutkiej córeczki. Ale nie od razu się jej zwierzyła. Najpierw cynicznie grała zabawową dziewczynę. "Przez półtorej godziny śmiałyśmy się i piłyśmy kawę" - wspomina Jola. "Dopiero wtedy powiedziała, że to ona wyrzuciła to dziecko. Znałam sprawę z telewizji i gazet. Nie uwierzyłam jej. Pomyślałam, że to niesmaczny żart".

Ale Monika dorzuciła wiele szczegółów. Zszokowana Jola dowiedziała się, że Monika urodziła dziecko w toalecie, zawinęła w ręcznik, wsadziła do torby plastikowej i wyrzuciła. Jola przekonała Monikę, żeby zgłosiła się na policję. Ale tam Monika dalej kłamała - winę za zbrodnie zrzuciła na Hismeta. Nawet kiedy policja przedstawiła dowody świadczące przeciwko niej, Monika nie zmieniła zeznań. Trzyma się ich do dziś. Kłamie, tak jak kłamała wcześniej wiele razy.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj