W dzienniku.pl opublikujemy dziś zadania, nad którymi głowili się uczniowie. Najpierw jednak Centralna Komisja Egzaminacyjna musi odtajnić zestawy testów. Prawdopodobnie stanie się to zaraz po zakończeniu egzaminu, krótko po godz. 12.
Dziś gimnazjaliści będą się zmagać z testem humanistycznym, jutro z matematyczno-przyrodniczym. Co muszą dziś zrobić? Odpowiedzieć na pytania z języka polskiego, historii, wiedzy o społeczeństwie, a nawet plastyki i muzyki. W całej Polsce do egzaminu podejdzie ponad pół miliona gimnazjalistów.
Dlaczego większość będzie pisać test przez dwie godziny, a niektórzy dostaną o jedną więcej? Ten wydłużony czas przysługuje uczniom z kłopotami, na przykład z dysleksją.
Tego testu nie oceniają nauczyciele ze szkoły, w której jest przeprowadzany, ale specjalnie wyselekcjonowani egzaminatorzy. Nie będą nawet wiedzieć, czyją pracę sprawdzają, bo dane ucznia są zakodowane.
Żeby ukończyć gimnazjum, trzeba napisać ten test. Jednak nawet jeśli jakiś uczeń nie dostanie ani jednego punktu, to nie oznacza, że nie zda. Wyniki testu nie są wliczane do ocen na świadectwie. Dlatego jeśli uczeń ma niezłe stopnie, a na egzaminie mu się nie powiedzie, to i tak dostanie promocję. Jednak taki gimnazjalista będzie miał spore kłopoty z dostaniem się do uznanej szkoły średniej. Bo te akurat dokładnie przyglądają się wynikom z testu. Maksymalnie można zdobyć na nim 50 punktów.
Są i tacy szczęśliwcy, którzy egzaminu gimnazjalnego zdawać nie muszą. To laureaci i finaliści olimpiad przedmiotowych o zasięgu wojewódzkim lub ponadwojewódzkim.
Oficjalne wyniki testu będą ogłoszone 14 czerwca.