"Jestem facetem, który doskonale wie, co jest w szpitalu, i który zdaje sobie sprawę, że każdy współtowarzysz, ktoś, kto mnie zauważy w piżamie na korytarzu, będzie chciał ze mną rozmawiać. No to będziemy rozmawiali" - zapowiada Zbigniew Religa w rozmowie z "Faktem".
Zapewnia też, że szybka diagnoza i operacja nie miały nic wspólnego z tym, że jest ministrem zdrowia. "Stało się to dzięki sekretarce, która mnie wysłała na badania" - mówi Religa. I dodaje, że każdy pacjent w jego sytuacji trafiłby równie szybko na stół operacyjny.
"Nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej! Jeśli wyszło tak, że na zdjęciu jest podejrzenie nowotworu, to natychmiast pacjent jest kierowany na tomografię komputerową! Albo ja żyję w nierealnym świecie - mówi Religa.
A jak zareagował na wiadomość, że ma raka? "Przyjąłem to absolutnie w naturalny sposób, bez żadnego specjalnego zaskoczenia" - opowiada "Faktowi" minister zdrowia. Obiecuje, że teraz rzuci palenie.
"Skoro wiem, że jest to zmiana w jakimś procencie spowodowana paleniem, jeżeli chcę być zdrowy i nie mieć nawrotu, to nie będę palił. Założenie moje jest takie, że od jutra nie palę" - zapewnia Religa.