Jerzy Hop pożegnał się ze stanowiskiem na początku 2002 roku, kiedy wyszło na jaw, że wydaje więcej, niż jest w stanie zarobić. Kilka miesięcy później został aresztowany. Przesiedział w celi trzy lata. Śledczy twierdzą, że namówił ponad 60 firm, by przekazały mu fundusze na zakup sprzętu i materiałów biurowych dla podległych prokuratur. Pieniądze trafiały jednak na jego prywatne konto.
Mimo że Hop nie pracuje już jako prokurator, od pięciu lat co miesiąc bierze prokuratorską pensję. To 8 tys. zł brutto. Pobiera połowę, ponieważ został zawieszony w czynnościach służbowych.
Pensję prokuratorską mógłby mu zabrać sąd dyscyplinarny, ale na razie nie może, bo postępowanie jeszcze się nie zakończyło. Akta sprawy wróciły z Warszawy do pierwszej instancji do ponownego rozpoznania.
Tymczasem przed Sądem Okręgowym w Katowicach niezależnie od dyscyplinarnego, toczy się proces karny Jerzego Hopa. Niewykluczone, że zostanie on zawieszony do czasu prawomocnego orzeczenia sądu dyscyplinarnego.