Koniec ślepego posłuszeństwa. Urzędy marszałkowskie grożą, że przestaną dokładać z własnej kieszeni do zadań zlecanych im przez rząd. Skutki tego paraliżu odczują mieszkańcy.
Reklama
Mazowsze już od 1 stycznia przestanie finansować za Skarb Państwa zadania zlecone. Wszystko przez brak pieniędzy. - Powody są dwa. Pierwszy to brak podstaw prawnych do finansowania tych zadań z budżetu urzędu marszałkowskiego. Regionalna izba obrachunkowa stwierdziła, że środki na ten cel powinny pochodzić z budżetu państwa, a nie z województwa. Drugi to oczywiście trudna sytuacja finansowa spowodowana janosikowym i spadkiem wpływów z tytułu CIT - mówi nam Marta Milewska, rzecznik marszałka Adama Struzika.
Do obsługi zadań zleconych urząd zatrudnia ok. 100 osób. I twierdzi, że kwoty przekazywane przez rząd zaledwie w kilkunastu procentach pokrywają rzeczywiste nakłady samorządu, m.in. na wynagrodzenia. Dlatego od jutra zadania zlecone będą realizowane tylko w zakresie środków przekazywanych przez stronę rządową. Skutki odczują obywatele. - Niestety, należy się liczyć z wydłużeniem czasu oczekiwania na różnego rodzaju decyzje. Zadaniami tymi będzie się zajmować mniej pracowników - przestrzega Urząd Marszałkowski woj. mazowieckiego.
Z ustaleń DGP wynika, że na podobne problemy skarży się coraz więcej województw. Rzecznik marszałka woj. podlaskiego Jan Kwasowski wskazuje, że przy realizacji zadań zleconych w 2013 roku pracowały 33 osoby. - Dotacja na ich zatrudnienie z budżetu państwa wynosiła 929 tys. zł, podczas gdy rzeczywiste koszty utrzymania tych etatów to ponad 1,5 mln zł. Musieliśmy dołożyć 602 tys. zł, czyli prawie 40 proc. - podlicza rzecznik.
Coraz gorsza sytuacja panuje w woj. pomorskim. W 2012 roku tamtejszy urząd otrzymał z budżetu państwa ponad 80 mln zł dotacji, a z własnej kieszeni dołożył 11,4 mln zł. W 2013 roku było to już 12,3 mln zł, a w 2014 kwota dopłaty może być liczona już w dziesiątkach milionów. Bo Pomorskie dostanie od rządu tylko 73,1 mln zł - prawie 11 mln zł mniej niż w 2013 roku i jednocześnie o 44,6 mln zł mniej niż kwota, o jaką prosiło. - Tyle wynosi niedofinansowanie zadań na ten rok - kwituje Małgorzata Pisarewicz, rzecznik marszałka woj. pomorskiego. Z danych urzędu wynika, że najbardziej niedofinansowane będą zadania związane z melioracją wodną i ochroną przeciwpowodziową.
Z kolei woj. lubuskie skarży się, że na niektóre zadania zlecone w ogóle nie otrzymuje dotacji od wojewody. Chodzi m.in. o sprawowanie nadzoru nad egzaminami na prawo jazdy i kontrolę wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego czy prowadzenie rejestru przedsiębiorców prowadzących pracownie psychologiczne.
Samorządy przyznają, że całkowite wypowiedzenie posłuszeństwa rządowi, a więc zaprzestanie realizacji zlecanych im zadań, nie wchodzi w grę (z uwagi na przepisy ustawy o samorządzie województwa). Jednak kolejne województwa nie wykluczają pójścia w ślady Mazowsza. - W przypadku niedostatecznego dofinansowania ze strony budżetu państwa oraz coraz bardziej ograniczonych dochodów własnych bierzemy pod uwagę realizację tych zadań jedynie w zakresie, na jaki pozwoli przekazywana dotacja - przestrzega Małgorzata Pisarewicz z pomorskiego urzędu marszałkowskiego. Z kolei urząd małopolski wykonywanie zadań zleconych powyżej otrzymywanej dotacji celowej uzależnia od kondycji finansowej województwa.
Reasumując, wkrótce problemy, które czekają mieszkańców Mazowsza, odczuć mogą także mieszkańcy innych województw. Urzędy marszałkowskie realizują ponad 150 zadań zleconych przez administrację rządową. Chodzi np. o uruchamianie gwarancji ubezpieczeniowej w razie niewypłacalności biura podróży, prowadzenie rejestru producentów rolnych oraz producentów owoców i warzyw czy udzielanie pozwoleń na wytwarzanie odpadów. Zadania zlecone z administracji rządowej są systematycznie przekazywane samorządom województw od 2006 roku. Wcześniej zajmowały się tym służby wojewody.