To odpowiedź na zarzuty Jerzego Owsiaka, który w emocjonalnym tonie oskarżył prezesa TVP, Juliusza Brauna, o okradanie Polaków z emocji związanych z siatkarskim świętem.
CZYTAJ WIĘCEJ: Owsiak oskarża TVP: Pan sobie odpuścił>>>
Rakowiecki cytuję depeszę PAP z września 2008 r. w której mowa o nocnym spotkaniu w jednym z warszawskich hoteli Acosta, prezydenta Światowej Federacji Siatkarskiej FIVB z Zygmuntem Solorzem - właścicielem stacji Polsat, Grzegorzem Schetyną - wicepremierem rządu i Mirosławem Drzewieckim - ministrem sportu.
- To wyjaśnia dlaczego Mistrzostwa Świata w siatkówce nie są relacjonowane przez TVP. Najprościej można powiedzieć: Telewizja Polska została pozbawiona możliwości zakupu praw telewizyjnych z powodu zakulisowego sposobu ich przyznawania. Właściciel praw (FIVB) nie przeprowadził żadnego przetargu, nie prowadził negocjacji z żadną, poza Polsatem, stacją telewizyjną. A we wrześniu 2008 roku szef Polsat Sport Marian Kmita publicznie mówił: "Mecze Polaków, półfinały i finał na pewno trafią na antenę głównego kanału - pisze rzecznik TVP w oświadczeniu.
Dalej Rakowiecki tłumaczy, że Polsat miał sześć lat na przygotowanie się do obsługi tej imprezy, zarówno od strony finansowej, marketingowej, produkcyjnej i programowej. - - czytamy.
Polsat jej nie przyjął i - jak twierdzi Rakowiecki - nie podjął negocjacji. A zaraz potem mistrzostwa zakodował.
- - pisze Rakowiecki.
I dalej wbija szpilę Polsatowi. Rzecznik TVP wyjaśnia, że ogłoszenie na sześć tygodniu przed mistrzostwami chęci sprzedaży praw telewizyjnych można traktować jedynie jako ciężką porażkę biznesową.
- - czytamy.
W kolejnej części Rakowiecki daje prztyczka samemu Owsiakowi.
- W pretensji o zbyt małym informowaniu o mistrzostwach siatkarskich przez TVP Jerzy Owsiak nie rozumie, czym są prawa i zasady telewizji. Telewizja to nie radio ani gazeta. Telewizja to ruchomy obraz, a nie opowiadanie o tym, co się dzieje, nawet korzystając ze zdjęć czy króciutkich wyimków z wielominutowych spotkań, o których atrakcyjności przesądza nie pojedyncza akcja (jak bywa czasem w piłce nożnej), ale cała rozciągnięta w czasie dramaturgia. Nie sposób ją zrekonstruować, jeśli ma się dostęp do co najwyżej 90 sekund z jednego meczu, a i to pokazanych wyłącznie w programach informacyjnych i dopiero w 24 godziny po spotkaniu- tłumaczy Rakowiecki.
Na koniec składa obietnicę Polsatowi -