Dziennik Gazeta Prawana logo

Zaniedbania na przejeździe śmierci, gdzie zginęły dzieci. Wnioski z kontroli obciążają PKP PLK

25 sierpnia 2015, 20:19
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Miejsce zderzenia samochodu osobowego z szynobusem relacji Toruń-Grudziądz na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w miejscowości Pniewite. W wyniku wypadku zginęło dwoje dzieci, rodzice zostali ranni
Miejsce zderzenia samochodu osobowego z szynobusem relacji Toruń-Grudziądz na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w miejscowości Pniewite. W wyniku wypadku zginęło dwoje dzieci, rodzice zostali ranni/PAP Archiwalny
Urząd Transportu Kolejowego stwierdził naruszenia przepisów, które mogły wpłynąć na bezpieczeństwo ruchu na przejeździe w Pniewitem, gdzie 3 czerwca pod pociąg wjechała samochodem czteroosobowa rodzina.

Trzyletnia córka i siedmioletni syn zginęli na miejscu, rodzice trafili do szpitala. Wcześniej matka bezskutecznie ubiegała się u zarządcy infrastruktury, w spółce PKP Polskie Linie Kolejowe, o montaż na przejeździe obok ich domu sygnalizacji świetlnej.

– stwierdził UTK w odpowiedzi na pytania DGP.

przekonuje Mirosław Siemieniec, rzecznik PLK.

8127833-miejsce-zderzenia-samochodu-osobowego.jpg
Miejsce zderzenia samochodu osobowego z szynobusem relacji Toruń-Grudziądz na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w miejscowości Pniewite. W wyniku wypadku zginęło dwoje dzieci, rodzice zostali ranni

Lista uchybień jest długa. Od modernizacji linii w 2014 r. kursujące tędy składy mogą jeździć z prędkością 100 km/h. Urząd stwierdził, że wtedy kierowca nie widzi pociągu z wymaganej przepisami odległości 20 i 10 metrów od torów.

– twierdzi Mirosław Siemieniec z PKP PLK.

Kontrolerzy UTK stwierdzili, że drzewa i krzewy znajdowały się w odległości mniejszej niż 15 m od osi skrajnego toru. Dopiero później kolejarze usuwali zieleń z poboczy torów i dróg, co było komentowane przez mieszkańców w lokalnych mediach jako zacieranie śladów. PKP twierdzą, że było to uzgodnione z komisją badającą wypadek.

Jak się dowiedzieliśmy, kontrola wykazała, że 3 czerwca oznakowanie przy drodze było niepełne. Tymczasem zarządca torów przekazał informacje o brakach w oznakowaniu do gminy w maju 2012 r. i październiku 2013 r. Potem interwencji już nie było. Znaków też nie.

– twierdzi Jakub Kochowicz, wójt gminy Lisewo. – – podkreśla.

Specjaliści stwierdzili, że wbrew prawnym regulacjom droga z obu stron była zbyt stroma, co uniemożliwiało dostrzeżenie pociągu.

Kolejny zarzut – bałagan w dokumentacji. Kontrolerzy wytknęli prowadzenie metryki przejazdu w sposób uniemożliwiający identyfikację danych, w tym liczne skreślenia, poprawki i uzupełnienia. – – twierdzi UTK.

PLK twierdzą w odpowiedzi, że brakuje parafki przy dwóch zapisach na jednej ze stron dokumentu.

Wyniki kontroli zawierają również wniosek, że mimo nieprawidłowości stwierdzonych podczas przeglądów przejazdu nie zostały one przez zarządcę usunięte. Czyli z kontroli wewnętrznych PLK miało wynikać, że przejazd utrzymany jest niewłaściwie i nic z tym nie robiono.

Kontrola wykazała brak badań diagnostycznych przejazdu w 2014 r. Bez tego nie wiadomo zaś, czy prawidłowa jest obecna klasyfikacja torów do najniższej i najmniej bezpiecznej kategorii D (bez rogatek i sygnalizacji – tylko z krzyżem św. Andrzeja). – – odpowiadają przedstawiciele PLK.

Poszkodowana kobieta rozpoczęła starania o przebudowę przejazdu, kiedy PLK ruszały z modernizacją linii kolejowej łączącej Toruń z Grudziądzem. Pismo w tej sprawie podpisali wszyscy mieszkańcy miejscowości Pniewite. PKP PLK odmawiały instalacji świateł. Jak usłyszeliśmy, taką decyzję podejmuje się, biorąc pod uwagę iloczyn ruchu, czyli liczbę samochodów i pociągów na przejeździe. A ta była wielokrotnie za mała.

– twierdzi dr Krzysztof Andrzej Wąsowski z kancelarii Elżanowski, Cherka, Wąsowski. – ocenia.

W połowie lipca Prokuratura Rejonowa w Chełmnie postawiła kierującej autem matce zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku. Według prawnika ten zarzut, mimo że bulwersujący w odbiorze społecznym, jest standardową procedurą w takich przypadkach i zapewnia kobiecie dostęp do akt sprawy. – – ocenia Krzysztof Andrzej Wąsowski.

Kontrola UTK może stanowić impuls do dalszych postępowań wyjaśniających. – – dodaje mec. Wąsowski.

Przyczyny wypadku będą znane po zakończeniu prac specjalnej komisji i prokuratury.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj