O decyzji Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia podjętej w ramach śledztwa dot. m.in. działania na szkodę spółki GetBack, poinformował PAP prok. Przemysław Baranowski z Prokuratury Regionalnej w Warszawie.
Sąd - podał prok. Baranowski - "uwzględniając wnioski o zastosowanie tych najsurowszych środków zapobiegawczych podzielił w całości argumentację przedstawioną przez prokuratora".
Prokurator wnioski o zastosowanie tymczasowego aresztowania argumentował m.in. tym, iż dowody zebrane przeciwko Katarzynie M. i Szczepanowi D.-M. "nie budzą wątpliwości, a przestępstwa im zarzucane godzą w interesy udziałowców spółki".
- - podał prok. Baranowski.
Poinformował, że Szczepanowi D.-M. "zarzuca się popełnienie przestępstwa wspólnie i w porozumieniu z podejrzanym Konradem K., wobec którego sąd już wcześniej podzielił argumenty prokuratury i zastosował wobec niego tymczasowe aresztowanie; na skutek przestępstwa, którego wspólnie dopuścili się obaj podejrzani, spółka GetBack straciła prawie 16 mln zł".
- - podał prok. Baranowski.
Dodał, że Szczepan D.-M. "był współtwórcą i realizatorem zamysłu skonstruowania sieci spółek, które na podstawie pozornych umów były podmiotami służącymi do wyprowadzenia z GetBack S.A. kwot stanowiących mienie wielkiej wartości".
Natomiast, jak podał prok. Baranowski, Katarzyna M. "zniszczyła dokumenty spółki GetBack i innych podmiotów współpracujących z nią, sporządzoną zarówno w formie papierowej jak i elektronicznej", w ten sposób "zacierała ona ślady popełnionych przestępstw i pomagała ich sprawcom w uniknięciu odpowiedzialności karnej".
- - podał prok. Baranowski.
Tym samym - dodał - Katarzyna M. "już wcześniej swoim zachowaniem zademonstrowała, że pozostając na wolności będzie podejmowała działania, w celu uniknięcia odpowiedzialności karnej lub umniejszenia swojej winy".
- - przekazał prok. Baranowski.
Śledztwo dotyczące GetBack nadzoruje warszawska Prokuratura Regionalna. Śledztwo zostało podjęte 24 kwietnia w ramach zespołu prokuratorów, który został powołany przez Prokuraturę Krajową po zawiadomieniach przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie GetBack. Postępowanie dotyczy wyrządzenia szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, prowadzenia ksiąg rachunkowych wbrew przepisom i podawanie nieprawdziwych informacji.
KNF zarzuciła byłemu kierownictwu spółki przeprowadzanie operacji finansowych, mających na celu uniknięcie realnej wyceny posiadanych przez spółkę pakietów wierzytelności.
Już wcześniej wobec zatrzymanego przez CBA po powrocie z Izraela prezesa GetBack Konrada K. oraz współpracującego z nim Piotra B. prokuratura wystąpiła o trzymiesięczny areszt, a sąd zaakceptował ten wniosek. Grozi im do 10 lat pozbawienia wolności.
Spółka GetBack zajmuje się zarządzaniem wierzytelnościami. Powstała w 2012 r., a w lipcu 2017 r. jej akcje zadebiutowały na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie w ramach przeprowadzonej pierwszej oferty publicznej. W kwietniu GPW, na wniosek KNF, zawiesiła obrót akcjami GetBack. Stało się to po tym, gdy 16 kwietnia rano firma podała, że prowadzi negocjacje z PKO BP oraz Polskim Funduszem Rozwoju ws. finansowania o charakterze mieszanym kredytowo-inwestycyjnym w wysokości do 250 mln zł.
Z komunikatu spółki wynikało, że informację uzgodniono "ze wszystkimi zaangażowanymi stronami". PKO BP i PFR zdementowały informacje, że prowadzą takie rozmowy. To wywołało reakcję KNF. W efekcie rada nadzorcza GetBack odwołała ze skutkiem natychmiastowym Konrada K. ze stanowiska prezesa spółki.
Według prokuratury w toku śledztwa przesłuchano już łącznie kilkadziesiąt osób, w tym urzędników Komisji Nadzoru Finansowego i spółki GetBack, a także zabezpieczono dokumentację i dane elektroniczne.