Dziennik Gazeta Prawana logo

Służba więzienna się buntuje. Mamy trzy rodzaje środków przymusu bezpośredniego: proszę, bardzo proszę i błagam

23 listopada 2018, 07:00
Ten tekst przeczytasz w 12 minut
Więzienie
Więzienie/Shutterstock
Wyjątkowo nie chodzi im o podwyżki. Trochę też, ale zdają sobie sprawę, że domaganie się ich przy zwiększającej się liczbie wakatów, to zaciskanie sobie pętli na szyi - najstarsi i doświadczeni funkcjonariusze czekają na nie, by odejść ze służby z większą emeryturą. A głównym problemem Służby Więziennej jest brak rąk do pracy.

19 listopada Ministerstwo Sprawiedliwości podpisało porozumienie z Niezależnym Samorządnym Związkiem Zawodowym Funkcjonariuszy i Pracowników Więziennictwa. Porozumienie dotyczy głównie wzrostu wynagrodzeń. Zdaniem MS, jest to „pierwsze tego rodzaju systemowe rozwiązanie po transformacji ustrojowej w 1989 roku, podobnie jak przyjęty przez rząd w 2016 roku „program modernizacji” dla Służby Więziennej, autorstwa Ministra Patryka Jakiego, która jako jedyna formacja po 1989 roku nie była objęta tego rodzaju ustawą” – czytam w odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania.

Strona rządowa twierdzi, że podpisany dokument „stwarza warunki do prawidłowego i optymalnego wykonywania przez Służbę Więzienną jej ustawowych zadań oraz istotnie poprawia skuteczność jej działań. Prowadzone są także prace związane z unowocześnieniem stanu infrastruktury budowlanej, pozostającej w zarządzie Służby Więziennej, a także modernizacja istniejących oraz budowa nowoczesnych jednostek penitencjarnych”. Funkcjonariusze nie podzielają tego optymizmu.

Wszystkich moich rozmówców prosiłam najpierw o podanie trzech głównych problemów ich formacji. Żaden nie wymienił niskich wynagrodzeń. Kwestie finansowe pojawiały się zawsze dopiero pod koniec rozmowy. Wszyscy pracują w SW ponad 10 lat i wszyscy zarabiają w granicach 3 tys. zł netto. słyszę z ust jednego z nich.

Nadgodziny

Na co więc skarżą się funkcjonariusze? Przede wszystkim na nadgodziny. Rekordzista, z którym rozmawiałam, ma ich ponad 200. Drugi, który złożył wypowiedzenie, do lipca odebrał wszystkie, ale od października do dnia publikacji artykułu znowu nazbierał ich 100. Kiedy je odbierze? Pewnie nigdy. Za nadgodziny w Służbie Więziennej się nie płaci. Można je odebrać, tylko, że nie ma kiedy. Strażników jest po prostu zbyt mało.

W większości zakładów sytuacja jest na tyle ciężka, że nieprzestrzeganie są normy kodeksowe. Nie ma mowy o odpoczynku po pracy nocnej. Bardzo często z pracy nie wychodzi się przez kilka dni. Statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości mówią, że na jednego funkcjonariusza ochrony przypada 150 godzin nadgodzin. Średnia to jednak nie wszystko. Jak się okazuje skrywa ona kolejny problem formacji: nepotyzm i kumoterstwo.

– mówi mi jeden z funkcjonariuszy. Problem nepotyzmu najwyraźniej widać przy awansach. Jak słyszę, zazwyczaj najszybciej awansuje rodzina pozostałych pracowników wymiaru sprawiedliwości. Potem w kolejce są koledzy, a na końcu zwykli funkcjonariusze. Oczywiście na papierze wszystko wygląda w porządku. Dlaczego?

słyszę.

Więzień nasz pan

Funkcjonariusze mówią między sobą, że skrót SW nie oznacza już Służby Więziennej. Trzeba go rozwinąć jako: Statystyka Ważniejsza. Dla naczelników i dyrektorów podporządkowanie się statystykom powoduje, że panem w więzieniu jest osadzony. słyszę.

Każdy więzień ma prawo do jednego telefonu w ciągu dnia. Są jednostki, w których na jeden oddział przypada jeden telefon. opowiada mi jeden z funkcjonariuszy. Więźniowie doskonale orientują się w swoich prawach i skrupulatnie pilnują ich przestrzegania.

– opowiada mi Piotr.

Reakcję naczelnika łatwo już przewidzieć: jest to bezwzględna wina funkcjonariusza i musi on ponieść konsekwencje. Jakie? Znowu – problemy z awansem. Skargi są doskonałą podkładką pod jego wstrzymanie. Tym bardziej, że przy okazji wpłynięcia skargi najczęściej znowu jest przeglądany monitoring. Funkcjonariusze mają poczucie, że w przytłaczającej większości przypadków, ich przełożeni w przypadku konfliktu z osadzonymi, stają po ich stronie, a nie po stronie swoich podwładnych. – podsumowuje Marek

Fikcja Pracy dla więźniów

„Program "Praca dla więźniów", którego autorem jest Minister Patryk Jaki, jest projektem bez precedensu w historii polskiego więziennictwa. Tylko w ciągu 2 lat realizacji programu zatrudnienie skazanych zwiększyło się o prawie 12 tysięcy osadzonych, a wskaźnik powszechności zatrudnienia osadzonych przekroczył niespotykaną wcześniej wartość 56,43 proc.. Obecnie pracuje ponad 37,5 tys. osób pozbawionych wolności (dane na koniec października 2018 roku). Nigdy w historii III RP nie pracowało tylu skazanych. Obowiązki swoje skazani wykonują prawidłowo, często z dużym zaangażowaniem. Dzięki wprowadzeniu programu spadają także koszty utrzymania więźniów przez obywateli. W 2017 roku skazani przepracowali w skali kraju 3,5 mln roboczogodzin o wartości ponad 49 mln złotych. Na podkreślenie zasługuje fakt, że realizacja rządowego programu „Praca dla więźniów” jest finansowana przede wszystkim przez samych skazanych, a nie z pieniędzy podatników. Dzięki programowi, w 2017 r., zatrudnieni osadzeni posiadający zobowiązania alimentacyjne, wpłacili na rzecz funduszu alimentacyjnego kwotę prawie 13 mln zł., a ich liczba wzrosła o ponad 1000” – tyle ministerstwo.

- słyszę od wszystkich funkcjonariuszy. Bieżące funkcjonowanie więzienia jest uzależnione od sztandarowego programu Patryka Jakiego. Nieważne, że często powoduje to utrudnianie pracy funkcjonariuszy i negatywnie wpływa na bezpieczeństwo w zakładzie, a prawie zawsze jest zwyczajnie bez sensu. - mówi mi jeden z funkcjonariuszy. Co większość robi w takiej sytuacji? Fałszuje karty pracy. Wpisuje, że dany osadzony pracuje, choć wcale nie wychodzi z celi. Problemy zaczynają się robić, kiedy osadzony chce pracować (nawet jeśli tylko chce robić na złość funkcjonariuszom). Pisze wówczas skargę do naczelnika, ten wzywa funkcjonariusza na dywanik i każe mu zorganizować pracę dla więźnia. słyszę. Jest też druga grupa więźniów. - słyszę.

Prowadzenie ewidencji czasu pracy osadzonych, jest jednym z obowiązków służbowych odpowiedzialnych za to funkcjonariuszy. Osoby, które posiadają wiedzę na temat „fałszowania statystyk”, powinny ten fakt zgłosić właściwym organom ścigania.

Jeszcze większy problem jest z pracą na zewnątrz. słyszę. Ale problemów z upilnowaniem osadzonych jest więcej. słyszę od Marka. Co to oznacza w praktyce? Osadzeni wracają z pracy o tej samej godzinie. słyszę. Efekt? Na terenie więzień roi się od narkotyków i telefonów komórkowych. O innych przedmiotach nie wspominając.

Dla ministerstwa sprawa wygląda tak: „Osadzeni pracujący poza terenem zakładu karnego, po powrocie z pracy, tak samo jak wszystkie inne osoby wchodzące na teren jednostek penitencjarnych, poddawani są kontroli pod kątem prób wniesienia na teren jednostki substancji lub przedmiotów niedozwolonych. Osadzeni regularnie poddawani są kontrolom osobistym, kontrolowane są również miejsca ich pracy. W przypadku ujawnienia na terenie jednostki lub w miejscu pracy osadzonego substancji lub przedmiotów niedozwolonych, zawsze, zgodnie z obowiązującymi przepisami, wszczynane są czynności wyjaśniające, mające na celu wyjaśnienie wszelkich aspektów dotyczących danego zdarzenia”.

Funkcjonariusze z którymi rozmawiałam mówią, że z pozycji biurka i raportu wszystko faktycznie może wyglądać dobrze. Tylko, że obraz płynący z cyfr nie oddaje specyfiki ich pracy. Powiedzieć, że praca w więzieniu i z więźniami jest wymagająca, to nie powiedzieć nic. słyszę. Kolejny problem polega na tym, że funkcjonariusze, którzy znają tę pracę od podszewki, rzadko kiedy awansują na stanowiska kierownicze. Więzienia są więc zarządzane przez ludzi, którzy zwyczajnie nie doświadczyli trudów tej pracy. To tłumaczy, dlaczego ich reakcje na postulaty funkcjonariuszy są takie, a nie inne. Z punktu widzenia managera faktycznie ważne jest, aby w zakładzie panował spokój, a statystyki były dobre. Jednak ta krótkowzroczność może dużo kosztować.

Jak informuje Ministerstwo Sprawiedliwości, skala odejść funkcjonariuszy ze Służby Więziennej od dwóch lat utrzymuje się na podobnym poziomie. W 2018 roku odeszło 1455 funkcjonariuszy. W 2017 roku – 1478 funkcjonariuszy. W tej chwili w SW jest około 744 wakatów. informuje ministerstwo. Na zwolnieniach lekarskich przebywa 6,3 proc. z prawie 28 tyś. funkcjonariuszy. Ministerstwo Sprawiedliwości: Właściwy tok służby jest zapewniony, nie występują jakiekolwiek zagrożenia we właściwym funkcjonowaniu Służby Więziennej i jednostek penitencjarnych na terenie Polski. Wszystkie zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa i porządku są realizowane.

Jednak kiedy kończyłam pisać ten tekst kilkoro moich rozmówców jeden po drugim przesłało mi link do postu zamieszczonego na portalu społecznościowym. Jeden z funkcjonariuszy pisze tak:

Wiadomość od wszystkich wyglądała podobnie: to jest idealne podsumowanie tego, o czym rozmawialiśmy. Tak jest w 99 proc. zakładów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj