Dziennikarze pytali szefa TOPR, Jana Krzysztofa o stalowy krzyż na Giewoncie. Zdaniem ratownika, próby uziemiania tej instalacji będą bez sensu, jeśli dalej będzie ona najwyższym punktem w czasie burzy. - stwierdził - pisze gazeta.pl. - dodał.
Przyznał jednak, że to nie TOPR musi się zastanawiać, co zrobić z krzyżem, bo to nie ratownicy są gospodarzami terenu. Dodał tylko, że usunięcie tego symbolu wywołałoby duże protesty. - podsumował.
– powiedziała PAP Paulina Kołodziejska z Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Łańcuchy ubezpieczające wejście na szczyty często przyciągają wyładowania atmosferyczne i często są zrywane po uderzeniu. 15 metrowy stalowy krzyż na szczycie Giewontu dodatkowo podnosi ryzyko uderzenia pioruna. To punkt szczególnie narażony na wyładowania atmosferyczne.
Podczas czwartkowej burzy w Tatrach zostało poszkodowanych ponad 140 turystów przebywających w okolicach Giewontu i Czerwonych Wierchów. Gwałtowne wyładowania atmosferyczne spowodowały śmierć czterech osób, w tym dwojga dzieci. Po słowackiej stronie gór od uderzenia pioruna zmarł czeski turysta.