Na dzisiejszym posiedzeniu prezydium Rady Dialogu Społecznego ma być przeprowadzona dyskusja nad wyborem nowego przewodniczącego RDS. Ma go wskazać strona pracodawców, w skład której wchodzi pięć organizacji. Cztery z nich (Konfederacja Lewiatan, Pracodawcy RP, Business Centre Club, Związek Rzemiosła Polskiego) już wcześniej porozumiały się, że nowym przewodniczącym ma być Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP.
Piąta – Związek Przedsiębiorców i Pracodawców – nie zgodziła się na to i wystąpiła do Prezydenta RP (formalnego patrona RDS) o interpretację procedury wyboru nowego szefa (czy strona go wskazująca musi to zrobić jednomyślnie, czy też wystarczy poparcie większości organizacji).
– podkreśla Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.
ZPP obawia się, że pozostałe cztery organizacje nie zaczekają na interpretację Prezydenta RP i już na dzisiejszym posiedzeniu będą chciały doprowadzić do powołania Andrzeja Malinowskiego na nowego przewodniczącego Rady. Wiele wskazuje na to, że te obawy są uzasadnione.
Na ostro
W odpowiedzi na pytanie DGP Pracodawcy RP podkreślili, że ustalenia w omawianej sprawie trwają od kilku miesięcy, a Dorota Gardias, obecna przewodnicząca Rady, wysłała już do Prezydenta RP pismo, w którym poinformowała, że cztery organizacje pracodawców wskazały na przewodniczącego Andrzeja Malinowskiego. Nie widzą przeszkód prawnych w wyłonieniu szefa RDS.
– tłumaczy Arkadiusz Pączka, dyrektor Centrum Monitoringu Legislacji Pracodawców RP, członek RDS.
Z kolei Konfederacja Lewiatan podkreśliła, że poparła kandydaturę Andrzeja Malinowskiego na przewodniczącego Rady i stanowisko to podtrzymuje.
W tej sytuacji – ze względu na pełnioną funkcję – istotną rolę może odegrać Dorota Gardias. To ona przewodniczy obecnie pracom Rady i jej prezydium (z ramienia związków zawodowych jako przewodnicząca Forum Związków Zawodowych, FZZ).
– zapewnia Grzegorz Sikora, dyrektor ds. komunikacji FZZ.
Z wyborem przewodniczącego powiązana jest też kwestia lustracji członków RDS. Najpierw ZPP i NSZZ "Solidarność", a następnie sama Rada wystąpiły do Prezydenta RP z prośbą o interpretację przepisów i potwierdzenie, czy osoby te mają składać oświadczenia lustracyjne. W odpowiedzi na pytanie DGP Kancelaria Prezydenta wskazała, że rozpatrzy tę sprawę do końca października. Na początku tego roku media informowały, że Andrzej Malinowski współpracował ze służbami PRL. Prezydent Pracodawców RP oficjalnie zaprzeczył tym doniesieniom.
Nie można też zapominać o specyficznym okresie, w którym ma być podjęta decyzja o wyłonieniu nowego przewodniczącego Rady. Po wyborach parlamentarnych może dojść do zmiany w składzie RDS z ramienia rządu. Przedstawiciele strony rządowej nie mają wpływu na to, kogo wskażą pracodawcy, ale w praktyce każdej ze stron reprezentowanych w Radzie powinno zależeć na prawidłowym jej działaniu (bez żadnych wątpliwości prawnych).
(Nie)solidarni
Spory pracodawców potęgują jeszcze inne sprawy. W czerwcu tego roku cztery wspomniane wcześniej organizacje złożyły donos na piątą (ZPP) do Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Zarzuciły związkowi nieprawidłowości w funkcjonowaniu organizacji.
– tłumaczy Cezary Kaźmierczak.
Jego zdaniem chodziło o wywołanie złej atmosfery wokół ZPP. – dodaje szef ZPP.
Jego zdaniem takie metody są całkowicie nieakceptowane.
Donos do prokuratura generalnego na inną organizację, która reprezentuje tę samą stronę dialogu społecznego, rzeczywiście trudno uznać za przejaw sektorowej solidarności. Na pewno nie ułatwia to współpracy w ramach RDS i prowokuje kolejne linie sporu. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców postuluje np., aby przepisy przewidywały audyt reprezentatywności organizacji. Aby były reprezentowane w RDS, muszą m.in. zrzeszać pracodawców, którzy łącznie zatrudniają co najmniej 300 tys. osób wykonujących pracę zarobkową i działają w różnych branżach. Zdaniem ZPP nowym, miarodajnym kryterium mogłyby być środki pozyskiwane ze składek członkowskich. Spełnianie tych wymogów miałby weryfikować zewnętrzny audytor.
Nie wszystkim organizacjom taki postulat się spodoba. Nie ulega też wątpliwości, że te wszystkie spory, donosy, próby zaszkodzenia sobie nawzajem źle wpływają nie tylko na opinię o pracodawcach jako strony dialogu społecznego (ta już jest coraz gorsza), ale też na prestiż samej RDS. Miała być forum wymiany poglądów i konsensusu w sprawach istotnych społecznie. Porozumień w tych kwestiach jest coraz mniej, za to przybywa wewnętrznych animozji i przepychanek. Nie wróży to dobrze przyszłości Rady.