Dziennik Gazeta Prawana logo

Sprawa transportu tygrysów trafiła do sądu. Ruszył proces

31 marca 2023, 21:49
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Tygrys sumatrzański
Tygrys sumatrzański/ShutterStock
W piątek przed Sądem Rejonowym w Białej Podlaskiej (Lubelskie) rozpoczął się proces pięciu osób oskarżonych w związku z transportem tygrysów w nieodpowiednich warunkach z Włoch do Rosji. Ciężarówka z dziesięcioma tygrysami utknęła w 2019 r. na granicy z Białorusią. Jedno ze zwierząt nie przeżyło transportu.

Podczas piątkowej rozprawy prok. Przemysław Goławski z Prokuratury Okręgowej w Lublinie oskarżył obywatela Rosji Rinata V. o znęcanie się nad zwierzętami. Jak podał prokurator, w październiku 2019 r. 37-latek zorganizował przewóz dziesięciu tygrysów z Włoch do Rosji w warunkach "nieodpowiadających transportowaniu zwierząt tj. w klatkach ograniczających ich swobodę, bez zapewnienia odpowiedniej ilości pokarmu oraz dostępu do wody, w sposób powodujący ich cierpienie i stres, w wyniku czego jeden z tygrysów padł".

Dwóch włoskich kierowców - Marca A. oraz Dominica A. - prokurator oskarżył o to, że działając wspólnie i w porozumieniu znęcali się nad tygrysami transportując je w nieodpowiednich warunkach. Wskazał, że oskarżeni przewozili zwierzęta w klatkach ograniczających swobodę, w sposób uniemożliwiających dostęp do wszystkich tygrysów i monitorowanie ich dobrostanu, nie zapewniając odpoczynku, odpowiedniej ilości pokarmu i wody, a także nieodpowiednio karmiąc.

Natomiast dwóch granicznych lekarzy weterynarii – 63-letniego Jarosława N. i 65-letniego Eugeniusza K. – prokurator oskarżył o niedopełnienie obowiązków służbowych w związku z transportem zwierząt. Wskazał, że lekarze wiedzieli, w jakich warunkach przebywają zwierzęta, ale zaniechali niezwłocznego sprawdzenia ich stanu zdrowia.

Rinat V., Marco A. i Dominico A. nie stawili się na rozprawie. Obywatela Rosji reprezentował adwokat Błażej Więcław, który wniósł o prowadzenie rozprawy pod nieobecność oskarżonego. Sąd uznał, że obecność obywateli Rosji i Włoch nie jest obowiązkowa i odczytał wyjaśnienia złożone przez nich w prokuraturze, gdzie nie przyznali się do zarzutów. Również obecni na rozprawie weterynarze Jarosław N. i Eugeniusz K. nie przyznali się do zarzucanych im czynów.

Eugeniusz K. argumentował, że o przybyciu transportu z tygrysami dowiedział się dopiero, gdy ciężarówka faktycznie przyjechała do Koroszczyna. Jego zdaniem, kondycja zwierząt była dobra, nie stwierdził ich osłabienia, otarć ani ran i nic nie przeszkadzało, żeby jechały dalej.

Sprawdziłem licencje, zatwierdzenia tego środka transportu i uznałem, że ten transport jest źle zorganizowany, że nie ma dostępu do wszystkich zwierząt, ale nie ja je wysyłałem, nie uczestniczyłem przy załadunku. Ja dopiero się dowiedziałem fizycznie, jak one przyjechały na granicę. Gasiłem ten pożar – powiedział dodając, że organizator transportu miał obowiązek posiadania planu awaryjnego na wypadek, gdyby pojawiły się problemy z przekroczeniem granicy.

Uważam, że zarzuty postawione mi są absolutnie niesłuszne – stwierdził Jarosław N. Wyjaśnił, że w czasie, kiedy zwierzęta przybyły do Koroszczyna on był na urlopie. Kiedy pojawiły się problemy z ich wjazdem na Białoruś miał poprosić o pomoc w szukaniu miejsca rozładunku, gdyż "zdawał sobie sprawę, że są to zwierzęta szczególnie niebezpiecznie i ich rozładunek mógł nastąpić tylko do specjalistycznej infrastruktury, a takiej w Koroszczynie nie ma".

Uważam, że wszyscy pracownicy granicznego inspektoratu weterynarii, którzy byli zaangażowani w tę sprawę zrobili wszystko, co było możliwe do zrobienia w tych okolicznościach do poprawy dobrostanu tych zwierząt przy równoczesnym zachowaniu bezpieczeństwa publicznego – stwierdził Jarosław N.

Tragicnza podróz tygrysów

Jak podała w akcie oskarżenia prokuratura, pod koniec października 2019 r. ciężarówka z dziesięcioma tygrysami wiezionymi z Włoch do Rosji dotarła na przejście graniczne w Koroszczynie. Białoruskie służby graniczne odmówiły wjazdu ciężarówki ze zwierzętami na Białoruś ze względu na brak wymaganych w tym kraju urzędowych certyfikatów weterynaryjnych wystawionych przez włoskie służby, a dodatkowo kierowcy nie mieli aktualnych wiz. Transport został cofnięty.

Od 26 do 30 października tygrysy przebywały w samochodzie w terminalu w Koroszczynie, jedno zwierzę padło. Dziewięć tygrysów, które przeżyły transport, przewieziono do ogrodów zoologicznych w Poznaniu i Człuchowie, skąd część z nich trafiła dalej do azylu w Hiszpanii.

Śledczy oskarżyli w tej sprawie pięć osób. Podejrzani przebywają na wolności. Zastosowano m.in. poręczenia majątkowe wobec kierowców. Za zarzucane oskarżonym czyny grozi do trzech lat więzienia.

Autor: Piotr Nowak

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj