Nikt z urzędników nie przejął się losem kobiety mieszkające razem ze zwierzętami w oborze. Z domu wygonił ją mąż, ale to właśnie od jego zgody urzędnicy uzależniają pomoc.
Tragedię Elżbiety Rozłuckiej odkryli przypadkiem inspektorzy straży dla zwierząt. Podczas rutynowej kontroli odkryli, że . Jak podała stacja TVN Warszawa, mężczyzna wygonił ją, bo doniosła na policję że jest bita.
Strażnicy pojechali na miejsce sprawdzić czy sytuacja pani Elżbiety poprawiła się. Tymczasem na ich widok kobieta zamknęła bramę na kłódkę i uciekła. Mateusz Janda,
Tymczasem nadal nic nie robią urzędnicy. Okazuje się, że pomoc uzależniają od zgody męża. "Pani Rozbicka dostanie wszelką pomoc jaką obiecałyśmy; remont mieszkania i umeblowanie. . Jeśli nie wyrazi, to wtedy udzielimy tylko pomocy podstawowej" – powiedziała Elżbieta Orzechowska z ośrodka pomocy społecznej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane