Dziennik Gazeta Prawana logo

"Na samą myśl, że walka się rozpoczęła byliśmy w euforii". Tak wspomina Powstanie Warszawskie

1 sierpnia 2024, 09:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Powstanie Warszawskie
Powstanie Warszawskie/X.com
"Na samą myśl, że walka się rozpoczęła byliśmy w euforii" - powiedział w Radiu ZET Jan Marian Dąmbrowski, powstaniec warszawski, w czasie walk harcerz, członek Szarych Szeregów. Powstańcy do końca wierzyli, że mogą wygrać. "Liczyliśmy, że Francja i Anglia nam pomogą, ale nie byliśmy ekspertami politycznymi. Założenia te spaliły na panewce" - dodał.

Wskazał, że “decydenci obawiali się jednego, żeby nie przegapić chwili. Żeby nie było jak to potem mówili, oni weszli, a my z bronią w ręku. I co, to oni, by nas wyzwolili?”.  Zaznaczał, że nie było na to zgody. Poza tym wśród mieszkańców stolicy rosła chęć zemsty na Niemcach za brutalność czasu okupacji. - Trzeba było być wówczas w Warszawie, to było już 6 lat okupacji niemieckiej w Polsce, w Warszawie - tłumaczył atmosferę tamtych dni, pytany o słuszność rozpoczęcia walk. 

"Do końca wierzyliśmy, że możemy wygrać"

Niemcy chcieli nas zastraszyć, a Polaków się nie da zastraszyć, nie mamy w sobie strachu - podkreślał Dąmbrowski. - Im bardziej Niemcy nas próbowali zastraszyć, tym bardziej byliśmy hardzi - dodał.  Zapewniał, że “do końca wierzyliśmy, że możemy wygrać. Liczyliśmy, że Francja i Anglia nam pomogą, ale nie byliśmy ekspertami politycznymi. Założenia te spaliły na panewce”. Nie było takiego momentu, że musimy uciekać. Byliśmy gotowi walczyć o zwycięstwo. Mieliśmy zrzuty z pomocą. Leciały samoloty z Włoch i zrzucały na spadochronach zapasy - wyjaśniał. 

Dopiero we wrześniu, 18 września, w samo południe nad Warszawą przeleciał cały szwadron, myśmy myśleli, że to brygada od Sosabowskiego z Wielkiej Brytanii. Niemcy ostrzeliwali, ale żaden samolot nie spadł, oglądaliśmy to wszystko, myśleliśmy, że to spadochroniarze nasi - mówił. - Samoloty dokonywały zrzutów. Z wysoka, to były takie małe jak główka szpilki i wszyscy myśleli, że to spadochroniarze, a to były tylko zrzuty zaopatrzenia. Euforia zaczęła się kończyć. Niestety samoloty zrzucały z bardzo wysoka, część tych zapasów trafiła na niemiecką stronę - wspominał Dąmbrowski.  

 "Nie umiemy żyć w niewoli"

Zrzuty zaopatrzenia od alianckich sił, były skutkiem apeli polskiego rządu emigracyjnego. Spora część nieczęstych lotów zrzucała zaopatrzenie też na stronę wroga.  Młodych zachęcam do słuchania piosenek powstańczych, tam wszystko jest zawarte. Uczcie się historii Polski, jesteśmy narodem, który nie umie żyć bez wolności, dlatego godzina 17:00, godzina “W” to była godzina wolności - powiedział Dąmbrowski, zapytany czego życzyłby młodym ludziom. Nie zakładamy, że zginiemy, nie zakładamy, że się uda. Na szalę potrafimy złożyć nasze życie. Nie umiemy żyć w niewoli - dodał na koniec.  

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj