Prokuratorzy ze Stanów Zjednoczonych bacznie obserwowali pobyt Romana Polańskiego w Austrii. Śledczy z Los Angeles ustalili, że reżyser 23 września wymeldował się z jednego z austriackich hoteli. To było na trzy dni przed aresztowaniem go w Szwajcarii za uprawianie seksu z 13-latką. Oskarżenie za ten czyn ciąży na nim już ponad 30 lat.

Amerykański prokuratorzy bardzo poważnie zastanawiali się nad wystosowaniem nakazu aresztowania Polańskiego do rządu austriackiego. Wstrzymali się jednak, bo nie mieli pewności na ile "przyjaźnie" zareaguje on na wniosek o ekstradycję. Ostatecznie zdecydowali się poczekać na przylot Polańskiego do Szwajcarii - podaje agencja AP.

Wymiar sprawiedliwości USA oskarża reżysera, że w roku 1977 w willi aktora Jacka Nicholsona w Hollywood uwiódł 13-letnią wówczas Samanthę Gailey. W stanie Kalifornia czyn lubieżny z nieletnią klasyfikowany jest automatycznie jako gwałt. Przed zakończeniem rozpoczętego przeciwko Polańskiemu postępowania karnego zbiegł on do Francji, by uchronić się przed spodziewaną karą więzienia.