Niemal od dwóch tygodni gabinet dyrektora CBŚ nie ma prawowitego gospodarza. Po tym jak Paweł Wojtunik został szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego, zastąpił go pełniący obowiązki Adam Maruszczak, jego dotychczasowy zastępca. Teraz .
"Komendant główny jest zwolennikiem konkursu, podobnie jak w przypadku większości wysokich stanowisk w policji, np. komendantów wojewódzkich" - opowiada nasz rozmówca, wysoki rangą oficer centrali policji.
Choć idea konkursów w policji nie jest nowa, to . Ostatecznie kandydatury z propozycji przedstawionych przez swego zastępcę wybierał komendant główny.
"" - uważa inny z naszych rozmówców. To, kto wygra aktualny wyścig, ma dodatkowe znaczenie: po nowym roku wzrośnie rola szefa CBŚ. Gdy zostaną wprowadzone zmiany w ustawie o policji, zyska on większą niż dotychczas samodzielność. Będzie miał większą swobodę w doborze kadr i dysponowaniu budżetem.
"Konkursy mają liczne wady: bywa, że wcale nie wygrywają najlepsi. " - uważa nasz rozmówca. Powszechne jest również przekonanie, że konkursy są atrapą. Policjanci twierdzą, że często jeszcze przed ich ogłoszeniem wiadomo, kto zwycięży.
Dlatego w centrali policji trwa dyskusja w tej sprawie. Najprawdopodobniej jednak przeważy zdanie komendanta głównego, który jest zwolennikiem konkursów. "" - twierdzi nasz rozmówca. Jak się dowiedzieliśmy, chodzi o Adama Maruszczaka, dzisiejszego dyrektora biura współpracy międzynarodowej policji Rafała Łysakowskiego, biura kontroli Macieja Stańczyka, zastępcę szefa biura kryminalnego Zbigniewa Stawarza i szefa warszawskiego zarządu CBŚ Sebastiana Michalkiewicza.
CBŚ zwane często polskim FBI to elitarna jednostka policji. Działa na terenie każdego z województw, ale jest kierowana centralnie: ma to jej zapewnić niezależność od lokalnych układów.