Przeczytałem dokładnie obydwa materiały "Wprost". Takiego poziomu insynuacji i manipulowania faktami nie osiągnęły nawet polskie brukowce - mówił w Poranku Radia TOK FM Marcin Meller z TVN, odnosząc się do tekstu o Kamilu Durczoku w tygodniku.

Redakcja "Wprost" zabrała się za wykańczanie Durczoka, licząc, że będzie milczał - dodała Agata Nowakowska z "Gazety Wyborczej". - W gruncie rzeczy mamy do czynienia z pomówieniem, przed którym trudno się bronić - dodała, wskazując, że informatorzy "Wprost" pozostają anonimowi, a cytowana przez tygodnik rzekoma ofiara molestowania nie rozważa zgłoszenia sprawy do sądu.

Nie może być tak, by nie ponosząc odpowiedzialności, rzucać poważne oskarżenia na dziennikarza, który musi udowadniać, że nie jest wielbłądem. Ale mleko się rozlało - mówiła Nowakowska. Podkreśliła, że nie broni tych, którzy kogokolwiek molestują.

Najnowsza publikacja tygodnika "Wprost" to obszerny materiał o imprezie, w której - według "Wprost" - miał uczestniczyć Kamil Durczok, szef Faktów TVN. Pojawia się w niej tajemniczy biały proszek, pornografia i zoofilia... CZYTAJ WIĘCEJ>>>

Powiem to jedno zdanie, w wolnym, prywatnym czasie odwiedziłem mieszkanie jednej z moich znajomych ze środowiska medialnego. To, co tam zrobiłem, to jest absolutnie moja prywatna sprawa - powiedział dziennikarz.  

Durczok nie wie, czy tajemniczy biały proszek opisany w artykule, to narkotyki.

CZYTAJ TAKŻE: TVN reaguje na aferę z molestowaniem w pracy. Stacja powołuje specjalną komisję>>>

Dziś myślę o tym, jak przeżyć do jutra. Pracuję w mediach od 25 lat, widziałem wszystko albo prawie wszystko. Jestem zdemolowanym psychicznie facetem, który trzyma się dzięki temu, że żona, z którą się rozstałem, jest dla mnie oparciem - wyznał dziennikarz na zakończenie rozmowy z TOK FM i dodał, że bardzo chciałby jeszcze poprowadzić "Fakty"...