ANNA WOJCIECHOWSKA: Czy raport komisji śledczej zajmującej się tak zwaną aferą Rywina, przyjęty przez Sejm, autorstwa polityka PiS Zbigniewa Ziobry jest już nieaktualny?

ADAM LIPIŃSKI: Jezu, dlaczego?

Ja właśnie zachodzę w głowę, co się stało, że pięć lat temu uznaliście Roberta Kwiatkowskiego za człowieka z grupy trzymającej władzę i głównego szkodnika mediów publicznych, a dziś zamierzacie współrządzić z tym właśnie środowiskiem, w tychże mediach układając razem rady nadzorcze?

Rady nadzorcze mediów ustala Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, a nie pan Robert Kwiatkowski czy ktokolwiek inny.

Panie pośle, skończmy już z żartami. Miejsca w radach zostały podzielone równo między ludzi związanych z PiS i SLD.

To jest decyzja Krajowej Rady. To ona ma obowiązek powołania rad nadzorczych. Musiała to zrobić, a robi to według własnego rozeznania i racjonalności.

I akurat dziwnym trafem teraz rozeznała, że miejsca należą się wspólnie PiS i ludziom Kwiatkowskiego?

Nie wiem, czy tam są akurat ludzie związani z Robertem Kwiatkowskim. Cóż, widzi pani, akurat tak się złożyło, przypadkiem. Widocznie byli najlepsi. Nie wiem, proszę dzwonić do pana przewodniczącego Witolda Kołodziejskiego albo innych członków rady.

Tyle że porozumienie zostało zawarte trochę na innym szczeblu, o czym wszyscy wiemy.

Ludzie sobie mogą różne rzeczy mówić. Ja tego nie potwierdzam i więcej informacji pani ode mnie nie uzyska.

A panu osobiście podoba się skład nowych rad nadzorczych mediów publicznych?

Ja się nie znam za bardzo na telewizji. Nie wiem, czy to są dobre osoby, czy złe.

Dobre czy złe, ale układ Prawa i Sprawiedliwości z lewicą jest ewidentny.

Ale chodzi pani o to, że te osoby są jakoś afiliowane przez jakiś polityków?

Tak właśnie. Pytam, dlaczego akurat chcecie współrządzić z ludźmi, o których jeszcze bardzo niedawno mieliście jak najgorsze zdanie?

Ale to jest pani teza. Ja tego nie potwierdzam, że chcemy rządzić z ludźmi, o których mieliśmy złe zdanie. Po prostu terminy mijały, a rady musiały zostać powołane. To jest obowiązek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. I zostały powołane według jakiegoś tam planu, scenariusza czy racjonalności, która tkwi w członkach KRRiT. Koniec kropka. Nie będę się więcej na ten temat wypowiadał.

A wszystkie publikacje oparte na relacjach polityków PiS i Sojuszu o tym, że był to scenariusz polityczny sygnowany przez samego Jarosława Kaczyńskiego... One wszystkie są kompletnie zmyślone?

Jeszcze raz powtarzam: to był obowiązek KRRiT i te rady zostały powołane. Koniec kropka. Źle się stało oczywiście, że wcześniej nie doszło do przyjęcia nowej ustawy medialnej. Ale taka była intencja Platformy Obywatelskiej. Proszę zauważyć, że te rady zostały powołane po wielu miesiącach, w czasie których inicjatywę trzymała Platforma. I to PO broniła pana Piotra Farfała, nie poddała pod głosowanie sprawozdania KRRiT, a byłoby pewnie ono odrzucone i mogłoby w ten sposób dojść do powołania nowej KRRiT i można byłoby przyjąć jakieś inne rozwiązanie. Ale to nie zostało zrobione. Platforma zaproponowała ustawę, która w sposób oczywisty była zła dla Telewizji Publicznej i Polskiego Radia. I dlatego z pewnością będzie odrzucona. I bardzo słusznie. Tak więc Platforma miała inicjatywę i w żadnym momencie nie podjęła rozwiązań dobrych dla telewizji. To dlaczego, pytam, tu akurat za skład rady winić PiS? Zupełnie tego nie rozumiem.