Obecne protesty w służbie zdrowia nie wynikają z niezadowolenia z reform minister Kopacz, a raczej z trudnej sytuacji na skutek kryzysu ekonomicznego, w jakiej się znalazła. Do tego dochodzi też nieefektywny sposób podziału środków finansowych w ramach NFZ, dodajmy, ustalony za poprzednich rządów.

Reforma zdrowia minister Ewy Kopacz trwa już dwa lata i zmierza w dobrym kierunku. Największa różnica, jeśli chodzi o funkcjonowanie służby zdrowia przed i po minister Kopacz, polega na tym, że my rządzimy w czasach drastycznego kryzysu. Wpływy do Narodowego Funduszu Służby Zdrowia po raz pierwszy są mniejsze, niż zakładane. Wcześniej rosły, i to bardzo szybko. W tej chwili musimy liczyć każdy grosz. Sytuację pogarsza dodatkowo kwestia niedopracowanego algorytmu podziału środków, który został wprowadzony jeszcze przez rząd PiS. Te regulacje naprawdę bardzo wyraźnie zdestabilizowały system opieki zdrowotnej. Kilka bogatych województw dostało pieniądze, których nie było w stanie skonsumować. Kilka biedniejszych nie dostało takich kwot. I stąd te protesty.

To jednak nie wpływa na cały projekt reform – bo reforma będzie pomagała systemowi niezależnie od tego, czy będziemy poruszać się w czasach kryzysu, czy czasach prosperity. Reforma cały czas jest wprowadzana. Jej najważniejszą częścią, która w ostatnim czasie została przeprowadzona, jest koszyk świadczeń gwarantowanych.

Nie widzę w tej chwili takich obszarów w służbie zdrowia, gdzie byłyby cięte wydatki. Przeciwnie – mamy taką sytuację, że na POZ i leki przeznaczone zostaje coraz więcej środków. Z roku na rok w służbie zdrowia mamy ich coraz więcej, tak więc określenie „cięcia” akurat w przypadku służby zdrowia nie jest najlepsze. Natomiast można powiedzieć o pewnego rodzaju nieefektywności, która jeszcze nadal funkcjonuje w tym systemie. Rzecz jasna, gdyby w systemie ochrony zdrowia w Polsce było więcej pieniędzy, to lepiej by się nimi gospodarowało i można by zapewnić więcej świadczeń. Ale nie jestem zwolenniczką zwiększania składki zdrowotnej, zwiększania nakładów finansowych, dopóki nie wyeliminujemy patologii, których jest wciąż zbyt wiele i które sprawiają, że te pieniądze, które w systemie są, nie są wydawane efektywnie. Aby temu zapobiec, konieczna jest reforma prawa farmaceutycznego oraz zasad podpisywania kontraktów.

Dziś wyobrażam sobie, że przed kancelarią premiera może powstać nowe białe miasteczko, ale z inspiracji politycznej. Bo de facto tylko z takiej inspiracji może ono powstać, i to w dowolnym momencie i dowolnym czasie. Natomiast ostatnio rozmawiałam ludźmi, którzy podejmowali protesty na Lubelszczyźnie. Oni nie zmierzają w kierunku protestowania w formie białego miasteczka. Im chodzi o to, by przyjmować pewne określone rozwiązania. I ministerstwo w dużej części zgadza się z ich pomysłami. Ewentualne różnice zdania dotyczącą częściej metod niż samych rozwiązań. Bo potrzebę reformy dostrzegają i lekarze, i pacjenci, i politycy. Sam rząd zaś w obecnej bardzo trudnej sytuacji robi naprawdę wszystko, by służbę zdrowia reformować skutecznie.