"Parlament Europejski jest takim samym parlamentem jak każdy inny, każdy ma prawo tam mówić to, co chce, jest absolutna wolność słowa, niezagrożona jakąkolwiek karą. Natomiast każda wypowiedź parlamentarzysty szczególnie w PE jest odbierana przez opinię publiczną pozytywnie albo negatywnie i to opinia publiczna ostatecznie decyduje, jak ocenić wypowiedzi parlamentarzystów.

W dzisiejszej debacie mamy do czynienia z wypowiedziami chwalącymi Polskę i polską prezydencję - trochę na wyrost - bo przecież prezydencja polska dopiero się zaczyna. Mamy do czynienia z nadziejami, a nie z faktami.

O wiele gorsza będzie ocena opinii publicznej krytyków premiera Donalda Tuska. Mamy do czynienia z wystąpieniami, które nie były poparte miażdżącymi argumentami. Mówienie o tym, iż w Polsce np. nie ma wolności słowa, gdy na dowód przytacza się zwolnienie z telewizji publicznej dziennikarzy, którzy potrafili przedstawiać jedynie stanowisko PiS, a innych nie dostrzegali, jest nieporozumieniem. Mamy do czynienia z obroną partyjnych racji, a nie z obroną wolności słowa.

Zbigniew Ziobro ma prawo mówić to, co chce, ale to wcale nie oznacza, że wszyscy muszą klaskać. O wiele lepiej by było, gdyby popierał swoje oceny porządnymi argumentami. Na wizerunek Polski ta debata w dużej mierze nie wpłynie. Europejska opinia publiczna w największym stopniu zwraca uwagę na tonację wypowiedzi najważniejszych europejskich polityków, a te ze wszystkich najsilniejszych frakcji Parlamentu Europejskiego - chadeków, socjaldemokratów, zielonych - były pozytywne.

To, że europosłowie należący do opozycji krytykują polski rząd, nie jest niczym dziwnym. Mówienie słów, które są krytyczne wobec Polski poza granicami kraju, nie jest czymś, co należy potraktować negatywnie.

Jednakże o jakości polityków, którzy mówią niesprawdzone rzeczy, wypowiadają nierzetelne opinie, opinia publiczna będzie wypowiadała się negatywnie. Wizerunku Polski nie nadszarpnie nierzetelna krytyka Polski. Nadszarpnie to wizerunek tych polityków, którzy wypowiadają, jak europoseł z Holandii ksenofobiczne zdania, czy tak jak Zbigniew Ziobro, zdania ewidentnie nieprawdziwe".