Bruksela, środa wieczór, Donald Tusk: „Czy dziś w nocy usłyszymy szczegóły? Ja jestem ostrożny, żeby nie powiedzieć – sceptyczny”. Zdaniem szefa rządu państwa, które przewodzi pracom UE, wciąż brakuje kropki nad i.

Bruksela czwartek rano: premier Grecji Georgios Papandreu mówi o porozumieniu i „nowej erze dla Grecji”. Angela Merkel cieszy się z dealu, który ratuje wspólną walutę. Gratulacje politykom Eurolandu składa szefowa MFW Christine Lagarde, Chińczycy, Rosjanie.

Dwa sprzeczne komunikaty. Premier Tusk ma niekompletne informacje i kompromituje się, podważając rezultat szczytu, w którym nie uczestniczył, choć przewodzi pracom UE? Czy politycy Eurolandu uprawiają propagandę sukcesu?

Im więcej godzin upływało od zakończenia brukselskiego spotkania, tym jaśniejsze było, że spełnia się drugi scenariusz. Trzem powiązanym elementom planu ratowania Europy: dokapitalizowaniu banków, umorzeniu długu Grecji i wzmocnieniu ochrony Włoch i Hiszpanii za pomocą Europejskiego Instrumentu Stabilności Finansowej – nadal towarzyszy masa znaków zapytania.

Niepewna jest legitymacja szefa Instytut Finansów Międzynarodowych Charlesa Dallara do rozmów o umorzeniu greckiego długu. Nie wiadomo, kto tak naprawdę zgodził się na tak hojny i dobrowolny gest.

Zagadką jest, skąd wezmą się pieniądze na dokapitalizowanie banków. I wciąż nie wiadomo, ile ich potrzeba. Europa mówi o 106 mld euro. MFW wczoraj znów powtórzył kwotę 200 mld.

No i EFSF – co przyznaje autor pomysłu lewarowania Daniel Gros – nie został dokapitalizowany realnymi pieniędzmi, tylko inżynierią finansową. A to pieniędzy trzeba, by chronić Włochy.

Jedno jest pewne. Strefa euro znów kupiła sobie trochę czasu. Do kolejnego skoku rentowności 10-letnich obligacji włoskich. Później zacznie się kolejny szczyt ostatniej szansy. „Bismarck przestrzegał przed oglądaniem procesu tworzenia prawa i produkcji kiełbasy. Strefa euro z kiełbasy próbuje na nowo złożyć świnię. Odzyskać zaufanie za pomocą półśrodków” – komentuje „Wall Street Journal”. Chyba nic trafniej nie podsumowuje ostatniego.