To na pewno nie było wielkie wystąpienie, bo nie takie były intencje premiera. Było pragmatyczne, może poza samym zakończeniem, w którym znalazło się krótkie wyznanie wiary: co znaczy dobrze służyć Polsce. Premier skoncentrował się - przypominając pod tym względem prawdziwe, zeszłoroczne expose - na dwóch bardzo istotnych wymiarach życia Polaków. Zresztą cały czas podkreślał, że myśli o życiu codziennym zwykłych ludzi, że to jest jego punkt odniesienia.

Jednym z tych wymiarów jest problem wzrostu gospodarczego i zatrudnienia, przede wszystkim z perspektyw zatrudnienia, które jest głównym źródłem niepokoju dużej części Polaków. Tutaj padła jedna interesująca idea, która jest w pewnym sensie zaprzeczeniem dotychczasowej filozofii gospodarczej rządu. Mam na myśli zapowiedź silnej interwencji w gospodarce, jeżeli chodzi o inwestycje. Rząd będzie wspomagał program inwestycyjny po to, żeby zapewnić rozwój i zatrudnienie. Można powiedzieć, że był to najsilniejszy punkt wystąpienia w części dotyczącej gospodarki.

W drugiej, odnoszącej się do bezpieczeństwa rodziny, niewątpliwie najsilniejszym punktem była zapowiedź przedłużenia urlopu macierzyńskiego do roku, przy zagwarantowaniu 80 proc. dochodu. Jest to, jak sam premier podkreślił, bez precedensu w Europie.

Po wysłuchaniu wystąpienia nasuwa mi się jedna uwaga. W odróżnieniu od ubiegłorocznego expose nie było prawie w ogóle mowy o finansach publicznych i redukowaniu długu. Wręcz przeciwnie odnoszę wrażenie, że nastąpiła istotna zmiana stanowiska polskiego rządu. Sprawa zatrudnienia i wzrostu dominuje nad problemem zaciskania pasa dla naprawienia finansów publicznych. Mamy do czynienia z wyraźnym wyborem drogi, charakterystycznym dla wielu rządów w Europie.

W tym wystąpieniu nie było zbyt wielu obietnic. Natomiast pozostaje pytanie, gdzie premier znajdzie pieniądze na planowane wydatki. Dzisiaj właściwie nie wypowiedział się na ten temat.

mbo/ ako/ mow/