Zdaniem reporterki "Faktów" TVN ks. Oko swoimi wystąpieniami na temat gender szkodzi Kościołowi

Walka niektórych księży z - jak to nazywają - ideologią gender to nic innego jak zapis męskich fobii i lęków. Tak jakby się bali o dotychczasowe królestwo, jakby w równouprawnieniu kobiet widzieli zagrożenie dla władzy, którą mają. W ten sposób utrwalają stereotyp wizerunku Kościoła jako instytucji niechętnej kobietom, która najchętniej widziałaby je w roli służebnic - zamkniętych w domu lub w zakonie - pisze w "Gazecie Wyborczej" Katarzyna Kolenda-Zaleska.

Dziennikarka przekonuje, że gender nikomu nie zagraża, a już na pewno nie Kościołowi. Na dowód przytacza cytat z Jana Pawła II, który odrzucał - jakoby "Biblia" zakładała, że kobieta jest podporządkowana mężczyźnie.

Kompletnie nie rozumiem, dlaczego gender ma służyć ateizacji, skoro to papież mówi o równości kobiety i mężczyzny. Trudno zaś w ogóle dyskutować z innymi teoriami duchownego - o promowaniu rozpusty, prostytucji, totalitaryzmu. One się do żadnej debaty nie nadają.

Kolenda-Zaleska apeluje do biskupów w Polsce, by poprosili ks. Oko o milczenie i uważne słuchanie papieża Franciszka, który podkreślał konieczność weryfikacji roli kobiet w Kościele także z powodu przemian kulturowych i społecznych.

"Wyraziłem pragnienie, by powiększyła się przestrzeń bardziej zdecydowanej i wyrazistej kobiecej obecności w Kościele" - mówił Franciszek. Czy to nie gender w czystej postaci - pod warunkiem oczywiście, że nie fałszujemy definicji - pisze na koniec dziennikarka.