Zdaniem Cezarego Kaźmierczaka to niezwykle przykre, że kolejna generacja polityków nie uczy się na błędach poprzedników i chce znów robić to, co już się nie sprawdziło.

Jego zdaniem podwyższaniem podatków nie da się prowadzić rozsądnej polityki państwa.

Ile razy trzeba przypominać, że kiedy rząd Leszka Millera wprowadził liniowy podatek od działalności gospodarczej, nagle zniknęła cała masa patologii z polskiej gospodarki, a co najważniejsze, wpływy do budżetu z dnia na dzień wzrosły o kilka miliardów złotych - mówi Cezary Kaźmierczak w rozmowie z "Super Expressem".

Według prezesa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców wpływy spadną o kilka miliardów złotych.

Znów zaczną się kombinacje i ucieczka w szarą strefę. A co najgorsze, czeka nas kolejna fala emigracji. Tym razem nie będą to młodzi z małych miast, ale młodzi, zdolni, przedsiębiorczy z dużych miast, którzy będą mieli dosyć tego, że próbuje się zabijać ich kreatywność, i pojadą tam, gdzie się ich tak nie łupi - stwierdził Kaźmierczak.

Nie może być tak, że szwaczka, która ma swoją działalność gospodarczą i zarabia na zleceniach 1000 zł, musi ponad 1000 zł zapłacić na ZUS. Ja się obawiam, że proponowane zmiany sprawią, że ci, którzy z Polski już uciekli przed nadmiernym opodatkowaniem, nie wrócą, ale kolejny milion młodych, energicznych ludzi wyjedzie. Już docierają do mnie opowieści ludzi, którzy wolą zapłacić firmie doradztwa podatkowego 8 tys. euro, niż cokolwiek płacić rządowi polskiemu - dodał.

Kaźmierczak wyjawił, że z badań przeprowadzonych przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców jasno wynika, że dotychczasowa fala imigracji wynikała z trzech rzeczy: nadmiernego opodatkowania, płytkiego rynku mieszkań i nieuczciwej konkurencji.

Przecież jak Polacy widzą takich Misiewiczów, którzy nie mają żadnych kompetencji, a wspinają się na szczyty, to wszystkiego im się odechciewa i wolą szukać miejsca tam, gdzie ich zdolności i umiejętności zostaną docenione - ocenił rozmówca "Super Expressu".