Powodem są pytania, na jakie mają odpowiadać głosujący. "Czy jest pan/pani przeciwko reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?" - odpowiedzi na takie pytania chciałoby kilkanaście organizacji wchodzących w skład komitetu referendalnego. Główny patronat nad inicjatywą sprawuje Związek Nauczycielstwa Polskiego. Belferskie podejście niestety widać. Konstrukcja pytania jest żywcem wyjęta z testów, w których uczniowie muszą się wykazać nie tylko wiedzą, ale przede wszystkim umiejętnością logicznego myślenia. Teraz sprawdzian będą mieć wyborcy. Ci, którzy są za "reformą", będą musieli odpowiedzieć "nie", a ci, którzy są przeciwko - "tak". Obywatele po gimnazjum, którzy mają za sobą długie lata rozwiązywania testów, nie powinni mieć większych problemów, ale inni?

Pytanie w "referendum warszawskim" też nie jest pozbawione słabości. "Czy jest pan/pani za zmianą granic miasta stołecznego Warszawy poprzez dołączenie kilkudziesięciu sąsiednich gmin?". Nie wiemy ani ilu, ani tym bardziej –=0 których konkretnie. Ze sporą dozą prawdopodobieństwa możemy założyć, że przeciwników powiększenia stolicy będzie mniej niż zwolenników. Czy to wystarczy, żeby zapobiec takiemu ruchowi, jeśli zamiast zaproponowanego w pierwszym podejściu dołączenia do Warszawy 32 gmin miałoby być ich np. 29? Powyżej 30 to kilkadziesiąt, ale czy "kilkadziesiąt" obejmuje również 29? A 25? 21? 17?

Jasne, że jeśli chodzi o większe szanse w wyborach czy osłabienie pozycji radnych warszawskich, włączanych gmin nie może ubyć zbyt wiele. Ale problem wydaje się nie tylko teoretyczny. Choć pomysłodawców tego referendum trzeba też pochwalić, że wyborcy będą tu mieli o tyle łatwe zadanie, że "tak" będzie oznaczało "tak", a "nie" - "nie".

Dla przypomnienia pytania w dwóch ostatnich ogólnopolskich referendach:

2003 r.: "Czy wyraża pani/pan zgodę na przystąpienie Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej?"

1997 r.: "Czy jesteś za przyjęciem Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej uchwalonej przez Zgromadzenie Narodowe w dniu 2 kwietnia 1997 r .?"

Decyzje może i były trudne, ale pytania - nieszczególnie. Przy kolejnych referendach może warto wykorzystywać modele sprzed lat. Te nowe nadają się nieco mniej. Nawet jeśli są lepsze od pomysłów, których dotyczą.