Polska to akurat doskonały przykład tego, jak bezsensowne jest euro. Wasza gospodarka jest zintegrowana z niemiecką dużo lepiej niż kraje strefy euro. Polski i niemiecki przemysł tworzą jedność. Nie da się tego powiedzieć o Grecji czy Portugalii - mówi w rozmowie z "Super Expressem" Janis Warufakis. Nie potrzebowaliście do tego euro, a brak wspólnej waluty daje wam ekonomiczną elastyczność, której wspólna waluta nie ma. Dołączenie dziś do strefy euro byłoby jak wejście do płonącego domu, z którego nie ma wyjścia. Nie róbcie tego. Nie próbujcie tego w domu! - dodaje grecki ekonomista.

Zdaniem lewicowego polityka, UE ulega dezintegracji, dlatego Warszawa nie powinna już teraz podejmować decyzji takich, jak przyjęcie wspólnej waluty. Jednocześnie radzi, by Polska wzięła aktywny udział w pracach nad nową wizją Unii Europejskiej. Polska potrzebuje progresywnego rządu, który będzie uczestniczył w pracach nad nową Unią Europejską i realnie ją kształtował, a nie takiego jak teraz, który buduje wokół siebie mury, chce być samotną wyspą na wzburzonym europejskim morzu i jedyne, co widzi w UE, to ilość pieniędzy, które może z niej uzyskać - mówi tabloidowi Warufakis.

Takie podejście przyspiesza bowiem rozpad projektu europejskiego. Niemniej wejście dziś do strefy euro niczego nie zmieni. Wspólna waluta nie jest bowiem motorem integracji – ona jest jej hamulcowym. Problemy, który dziś doświadczamy, są zasługą tego, że zdecydowaliśmy się na euro w takiej, a nie innej formie - wyjaśnia. Wzywa też, by państwa Wspólnoty ugasiły pożar, wywołany choćby przez kryzys strefy euro i politykę establishmentu, inaczej władzę w krajach członkowskich przejmą nacjonaliści.

Tego status quo nie da się zachować, bo ono na naszych oczach się rozpada ze względu na obiektywne uwarunkowania ekonomiczne, które pchają ludzi w objęcia polityków pragnących Europy nacjonalistycznej i podzielonej. Dlatego spotykamy się w Warszawie na kongresie Europejska Wiosna – koalicji lewicowych partii, które chcą razem iść do Parlamentu Europejskiego i zmienić Unię na lepsze - podsumowuje.