Senyszyn: Biskupi molestują polityków
Pierwszymi lobbystami w III RP są biskupi - pisze na blogu Joanna Senyszyn, europosłanka SLD. Twierdzi, że duchowni "bez wytchnienia molestują parlamentarzystów i samorządowców na rzecz przepompowywania pieniędzy z budżetu do kościelnych instytucji, skąd czerpią je pełnymi garściami".
- Oto pazury Senyszyn. Musiała je spiłować
- Senyszyn wykupuje przecenione kreacje
- Mroczna Senyszyn pokazuje głęboki dekolt
- Senyszyn chce usunąć krzyże ze szkół
- Senyszyn w "Tańcu z Gwiazdami"
- Senyszyn obroni Unię przed Kościołem
- Senyszyn uśmiecha się z Wieży Eiffla
- Senyszyn: Biskupi produkują bękarty
- Senyszyn: Biskupi mają brzuszyska i merce
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Oczywiście z zachowaniem kolejności dziobania" - precyzuje Senyszyn. "Im kto wyżej w kościelnej hierarchii, tym więcej się nachapie. Kąski są tak łakome, że kościelni lobbyści bez mrugnięcia okiem posługują się oszustwem. Tak było przy wyłudzaniu kasy na Świątynię Opatrzności Bożej i jest stale w wypadku Komisji Majątkowej" - twierdzi.
Joanna Senyszyn uważa, że "biskupi lobbing obejmuje też sferę nie związaną bezpośrednio z pieniędzmi". "Biskupi pragną ingerować w to, co zaprząta ich myśli, czyli seks i rozmnażanie. Najczęściej na tapecie jest edukacja seksualna, antykoncepcja, zapłodnienie in vitro, przerywanie ciąży, stosunki przedmałżeńskie, pozamałżeńskie i homoseksualne" - wylicza.
Na swym blogu w Onecie Senyszyn przypomina, że "od pewnego czasu gromy lecą na leczenie niepłodności metodą in vitro". Dodaje, że "właśnie w akcję włączają się media katolickie. Sześć tygodników i agencja informacyjna w półmilionowym nakładzie, opublikują dodatek na temat szkodliwości i niegodziwości tej metody".
"Obok takich specjalistów od zapłodnienia, jak abp Michalik i abp Hoser, wydrukują kłamliwe rewelacje prof. Hilgersa zbijającego grubą forsę na tzw. naprotechnologii. Ta rzekoma nauka to nic innego, jak kalendarzyk małżeński, ale do stosowania w przeciwnym celu, czyli uprawiania (zamiast unikania) seksu w czasie dni płodnych" - pisze Joanna Senyszyn.
"Polacy nie dają się ogłupiać i w zdecydowanej większości popierają in vitro. Czy parlamentarzyści pójdą za głosem swoich wyborców, czy kościelnych lobbystów?" - zastanawia się europosłanka.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!