Resort sprawiedliwości krytykuje działania prokuratury i ABW w redakcji tygodnika "Wprost". Ministerstwo podkreśla, że doszło do kilku uchybień prawnych oraz kilku błędów w działaniach organów ścigania, mimo że prokuratura mogła prowadzić swoje działania.

Działania prokuratury powinny dążyć do tego, by zapewnić pełną realizację wolności słowa, co oznacza nie tylko ochronę tajemnicy dziennikarskiej ale również działanie, które nie zablokuje, nie uniemożliwi przygotowania redakcji kolejnego materiału prasowego - mówił wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski. Jak podkreślił, ministerstwo uważa za "wątpliwe" działania, które miało polegać na kopiowaniu danych z "Wprost" na nośniki będące w dyspozycji własnej funkcjonariuszy ABW czy prokuratora. - Celem działania prokuratury nie mogło być uzyskanie dostępu do tego, kto był informatorem ani kto był autorem nagrania - stwierdził wiceminister sprawiedliwości.

Michał Królikowski zaznaczył, że redaktor naczelny Sylwester Latkowski miał podstawy do odmowy wydania nośników z nagraniami podsłuchanych rozmów czołowych polityków. W ocenie ministerstwa, prawidłowy standard postępowania powinien dać gwarancję dziennikarzowi, że nagranie nie będzie mogło być samodzielnie odczytane przez funkcjonariusza ani prokuratora. - Z formalnego punktu widzenia czynność w postaci przegrania oznacza na poziomie informatycznym odczytanie tego tekstu, odczytanie w wersji binarnej - zaznaczył Michał Królikowski. Jak dodał, takie działanie nie dało Sylwestrowi Latkowskiemu poczucia bezpieczeństwa, że informacje, które próbowano zabezpieczyć, będą objęte ochroną należną dla tajemnicy dziennikarskiej. Jedynie w tym momencie sprzeciw redaktora naczelnego w związku z próbą wykonania tej czynności był zasadny.

Wiceszef resortu sprawiedliwości podkreślił, że przy kopiowaniu plików z nagraniami powinny uczestniczyć media. - Procedura przeszukania oznacza, że osoba, do której dokonuje się przeszukania, może przybrać osobę trzecią, by była świadkiem czynności - powiedział Michał Królikowski. Następnie przekazanie kopii powinno odbyć się w sposób jawny do sądu.

Minister sprawiedliwości stwierdził, że taka czynność byłaby raczej niemożliwa. Ze względu na długi weekend zalakowana koperta z kopią nagrań trafiłaby do sądu dopiero w poniedziałek. - Całe szczęście, że nie doszło do wydania nośników przez redaktora naczelnego Sylwestra Latkowskiego, z politycznego punktu widzenia, a nie prawnego - mówił minister sprawiedliwości Marek Biernacki.

Sytuację, do której doszło w środę, nazwał "tragiczną" i stwierdził, że do takiego zdarzenia w ogóle nie powinno dojść. - Mam nadzieję, że to był jedyny, incydentalny wypadek - powiedział. Dodał, że zależy mu na tym, aby sprawa została do końca wyjaśniona i tego typu wydarzenia "nigdy nie nastąpiły".

Konferencję Biernackiego skomentował rzecznik Prokuratury Generalnej. Z jego oświadczenia wnika, że prokuratura nie zgadza się z oskarżeniami ministra sprawiedliwości. - Nie wskazał żadnego przepisu, ale mówił jedynie o standardach - powiedział rzecznik .

Przekonywał też, że prokurator nie obowiązku zabezpieczania sądu, nie musi informować sądu o podejmowanych przez siebie działaniach.  - Ma za to możliwość sporządzania kopii binarnych. Nie mieliby do nich dostępu funkcjonariusze ABW. Zabezpieczenie kopii nie zakłóciłoby pracy redakcji - przekonywał.

A na koniec poinformował o planach udostępnienia opinii publicznej zapisu z kamery wideo, który ma być obiektywnym przedstawieniem przebiegu wydarzeń we "Wprost".

PEŁNA OCENA wydarzeń w redakcji "Wprost". CZYTAJ WIĘCEJ >>>

ZOBACZ TAKŻE: Tak z wydarzeń w redakcji "Wprost" tłumaczył się Andrzej Seremet >>>