Wyrzucenie Grzegorza Napieralskiego to desperacka walka Leszka Millera o przywództwo w partii - pisze "Gazeta Wyborcza". Zdaniem rozmówcy dziennika, aparat partyjny chce pozbyć się przywódcy. Nie można jedn go odwołać, bo dostał on w zeszłym roku wotum zaufania. Dlatego beton chce zmusić go do złożenia rezygnacji. Miller przeszedł jednak do kontrataku i wyrzucił jednego z głównych przeciwników. To dopiero początek czystek, bo następni na liście są, zdaniem rozmówcy "Gazety Wyborczej" poseł Marek Bałt i prezydent Częstochowy, Krzysztof Matyjaszczyk. 

Część polityków lewicy sugeruje też, że wyrzucenie Napieralskiego to efekt umowy między Leszkiem Millerem i Włodzimierzem Czarzastym. Układ polega na tym, że w zamian za stanowisko szefa partii dla Czarzastego i w zamian za usunięcie jego wrogów z partii, obecny szef ugrupowania nie będzie rozliczany za polityczne wpadki.

Wielu polityków boi się jednak, że wszystkie te partyjne walki doprowadzą do potężnej klęski SLD. Jeśli partia będzie dołować w sondażach, ludzie wybiorą inne ugrupowania, a lewica nie dostanie się do parlamentu.

ZOBACZ TAKŻE: Rozłam na lewicy. Unia pracy bierze rozwód z SLD>>>