Prezydent do Japonii miał jechać jesienią - dokładnie wtedy, kiedy po wyborach samorządowych trwało zamieszanie z liczeniem głosów i gdy pojawiały się oskarżenia o fałszerstwa. Wówczas Bronisław Komorowski wizytę odwołał - tym razem nic nie zapowiadało, by odbiła się ona aż takim echem w polskich mediach.

I nie chodzi wcale o udział prezydenta w Forum Ekonomicznym, na którym 50 polskich biznesmenów szukało możliwość rozpoczęcia współpracy z przedsiębiorcami z Kraju Kwitnącej Wiśni. Ani też o spotkanie z cesarską parą czy szefem japońskiego rządu. I choć Bronisław Komorowski do kraju wrócił w niedzielny poranek, mediach wciąż huczy.

Zaczęło się od licznych fotografii zamieszczanych przez generała Stanisława Kozieja na Twitterze. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego a to uderzał w poważne tony, fotografując prezydenta na oficjalnych spotkaniach, a to snuł fotorelację z podróży, dzieląc się lekturą z podróży czy umieszczając w serwisie zdjęcia spowitego we mgle Tokio czy selfie na tle świątyni Meiji.

Ale w relacjach z dwudniowej podróży do Japonii zdecydowanie króluje jedno nieoficjalne nagranie wideo. Kamera telewizji TVN24 zarejestrowała moment, w którym Bronisław Komorowski wraz z polską delegacją odwiedzał salę obrad parlamentu. Prezydentowi towarzyszył nieodłączny gen. Koziej, fotografujący telefonem komórkowym. Bronisław Komorowski, który wydawał się nieco rozbawiony aktywnością szefa BBN, zaprosił go na mównicę, gdzie pozowano do kolejnego zdjęcia, słowami: Chodź, szogunie! A określenie to powtórzył jeszcze kilkukrotnie.

"Szogun" rozpalił wyobraźnię użytkowników Twittera. Jedni szydzili, inni po prostu się śmiali. A wraz z nimi sam zainteresowany, który nie wydawał się przejęty, a raczej rozbawiony zamieszaniem.

To jednak nie koniec kontrowersji. To samo nagranie pokazuje moment wejścia Bronisława Komorowskiego na mównicę. Szykując się do kolejnych zdjęć, prezydent wstępuje na podwyższenie, szybko jednak z niego schodzi, sprowadzony przez towarzyszących delegacji Japończyków. Pojawiły się głosy, że była to kolejna w ostatnich dniach wpadka głowy państwa - owym podwyższeniem miał być bowiem fotel marszałka.

- Nie było żadnej wpadki - komentowała szefowa biura prasowego prezydenckiej kancelarii Joanna Trzaska-Wieczorek, cytowana przez TOK FM. Dodała, że prezydent po prostu stanął na podwyższeniu, które ma ułatwić zabierającym głos deputowanym kontakt z prowadzącym obrady, a siedzącym wyżej marszałkiem. 

Prezydent Komorowski nie ma ostatnio dobrej medialnej passy. Spore kontrowersje wywołały komentarze zamieszczane na oficjalnym profilu prezydenta na Twitterze w czasie wystąpienia Andrzeja Dudy, jego głównego kontrkandydata w wyborach prezydenckich, na forum Instytutu Wolności. CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>