Samo pytanie PO dot. tej kwestii Ziobro nazwał "niepoważnym".

W piątek, politycy PO zwrócili się do PiS o odpowiedź na "trzy kluczowe pytania", w tym kiedy minister sprawiedliwości-prokurator generalny wyda list gończy za dr Berczyńskim, którego określili jako uczestnika "największej afery Rzeczypospolitej, afery Macierewicza". Chodzi o przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska, zakończony w październiku 2016 r. bez podpisania umowy. W kwietniowym wywiadzie dla DGP Berczyński powiedział, że to on "wykończył" caracale. Przedstawiciele rządu i politycy PiS zapewniali, że Berczyński nie miał nic wspólnego z negocjacjami offsetowymi, który był warunkiem zawarcia umowy na dostawę maszyn.

Minister sprawiedliwości został zapytany o tę kwestię w piątek podczas konferencji, dotyczącej zatrzymania ośmiu osób ws. reprywatyzacji w Warszawie.

Politycy wydawali listy gończe, czy też prokuratury na żądanie polityków, w czasach, które mam nadzieję mamy już za sobą. Gdy teraz toczy się debata w Sejmie i słyszę takie wypowiedzi i aluzje do czasów minionych, to te słowa polityków PO jako żywo przypominają coś, od czego odeszliśmy chyba dawno - powiedział Ziobro. To żeby pojawił się list gończy, żeby organa ścigania, prokurator czy sąd, podejmowały określone czynności procesowe ws. jakiegokolwiek obywatela, musi być poprzedzone rzetelnym śledztwem, potwierdzonym ustaleniami tego śledztwa, które, by to uprawdopodobniały - dodał minister.

Zaznaczył, że "gdy się chce na podstawie konferencji prasowej, kogokolwiek zatrzymywać, aresztować i wsadzać do więzienia, to przypomina to czasy, które są już zamierzchłą historią". "Tego rodzaju niepoważne apele pokazują, że mamy tu do czynienia z polityką i - jak się to nieładnie mówi - z biciem piany przez polityków, by wygrywać jakieś cele polityczne - powiedział.

Przypomniał, że w sprawie przetargu na caracale, toczy się śledztwo w prokuraturze regionalnej w Szczecinie.

Z kolei prokurator krajowy Bogdan Święczkowski przypomniał, że na polecenie prokuratora generalnego powołany został zespół śledczy w prokuratorze regionalnej w Szczecinie, który ma zbadać czy w sprawie przetargu doszło do nieprawidłowości.

Ta sprawa jest objęta moim osobistym nadzorem służbowym, zwierzchnim nadzorem służbowym. To prokurator będzie decydował komu, kiedy ewentualnie stawiać w tej sprawie zarzuty. Mam nadzieję, że politycy będą równie chętnie wzywać do poszukiwania listami gończymi innych osób, którym prokurator zdecyduje się, w tym śledztwie, postawić zarzuty - powiedział.

W poniedziałek PO wystąpiła do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, dając prokuraturze 48 godzin, aby z urzędu zajęła się sprawą przekroczenia uprawnień w pełnieniu obowiązków przez szefa MON, w związku z ujawnieniem tajemnic wojska. Według posłów PO wgląd w akta przetargu, który wskazał na śmigłowce H225M Caracal grupy Airbus Helicopters, umożliwiono Berczyńskiemu, jego zastępcy Kazimierzowi Nowaczykowi i ówczesnemu szefowi gabinetu politycznego MON Bartłomiejowi Misiewiczowi. W środę PO złożyła w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury.

MON zapewniło, że wszystkie wymieniane przez PO osoby posiadały stosowne upoważnienia, i - zgodnie z zapowiedziami - w piątek zawiadomiło prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez posłów PO poprzez złożenie fałszywego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa.

Przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska rozpisano wiosną 2012 r. W kwietniu 2015 r. MON wskazało na śmigłowiec caracal, wartość kontraktu miała wynieść łącznie z podatkami 13,4 mld zł. Protestowały wtedy PiS i związki zawodowe działające w zakładach w Mielcu i Świdniku, które również startowały w przetargu. We wrześniu 2015 r. rozpoczęły się negocjacje umowy offsetowej. Na początku października ub. r. Ministerstwo Rozwoju uznało, że ofertę offsetowa za niezadowalającą a dalsze rozmowy za bezprzedmiotowe.