Przypomnijmy, na wystawie przypomniano słowa Magdaleny Ogórek, które padły pod koniec lipca 2017 roku. Po wymianie zdań między Markiem Borowskim, a wicepremierem Jarosławem Gowina, napisała na Twitterze, że były marszałek Sejmu zmienił nazwisko. I choć zmienił je nie Borowski, a jego ojciec, Magdalena Ogórek sugerowała, że nazwisko świadczące o żydowskim pochodzeniu jest czymś, czego należy się wstydzić.

Była kandydatka na prezydenta pisała również, że "senator w wolnej Polsce musi rozliczyć się ze stalinowskiego i KPP-go spadku".

"Opresyjna propaganda polityczna"

Haniebny postępek Muzeum Polin postrzegam jako kolejny wyraz opresyjnej propagandy politycznej. Jeszcze dziś do muzeum zostanie przesłane wezwanie do natychmiastowych przeprosin - w przeciwnym wypadku wystąpię na drogę sądową – skomentowała Magdalena Ogórek na Twitterze. Wpis oznaczyła hasztagiem "nie wolno kneblować pytań o stalinizm".

Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, organizatorzy wystawy, nie przeproszą Magdaleny Ogórek, podaje Gazeta.pl.

- Część naszej wystawy „Obcy w domu. Wokół Marca ’68” stanowią przykłady współczesnego hejtu i mowy nienawiści zbliżone do języka, którym posługiwano się przed 50. laty. Wszystkie teksty są prawdziwe, pochodzą z różnych stron internetowych i mediów społecznościowych. Na wystawie nie publikujemy nazwisk ich autorów - argumentuje dyrekcja placówki.

Na wystawie znalazła się też wypowiedź Rafała Ziemkiewicza, również pracującego z TVP. Przez wiele lat przekonywałem rodaków, że powinniśmy Izrael wspierać. Dziś przez paru głupich względnie chciwych parchów czuję się z tym jak palant - pisał na Twitterze.

Ziemkiewicz uważa, że jest to "niewiarygodna bezczelność i głupota muzeum" oraz "kolejny dowód, że instytucja ta zamiast statutowym celom służy partyjnej propagandzie 'opozycji totalnej'".