Za projektem ustawy o konfiskacie majątków, zdobytych drogą przestępczą, głosowało zaledwie 71 deputowanych z rządzącej partii GERB (Obywatele na rzecz europejskiego rozwoju Bułgarii), przeciw opowiedziało się 95 posłów pozostałych klubów.

Najbardziej kontrowersyjnym punktem projektu była możliwość konfiskaty majątków i środków finansowych o wartości powyżej 150 tys. lewów (75 tys. euro), których pochodzenia właściciel nie jest w stanie udowodnić. Projekt pozwalał na konfiskatę bez wyroku, już po wszczęciu dochodzenia. Konfiskacie miał podlegać również majątek zakupiony przez osoby trzecie, nawet jeżeli osoby te nie wiedziały o jego przestępczym pochodzeniu.

Specjalna komisja ds. konfiskaty nielegalnych majątków miała prawo według projektu ustawy żądać dowodów i wszczynać dochodzenia w sprawie legalności dochodów nawet z 20 lat wstecz, niezależnie od tego, że państwo ma obowiązek przechowywania dokumentacji przez pięć lat. Po pięciu latach następuje przedawnienie m.in. mandatów, grzywien itd.

Według opozycji projekt "miał wprowadzić totalitarne prawo", naruszając zagwarantowane przez konstytucję prawo do własności prywatnej. Posłanka centroprawicowa Ekaterina Michajłowa oświadczyła, że projekt jest sprzeczny z Europejską Konwencją Praw Człowieka, gdyż nie zapewnia obywatelom wystarczających możliwości obrony. Wyrażono m.in. obawy, że ustawa może odstraszyć inwestorów zagranicznych, gdyż daje zbyt dużą wolność prokuraturze.

Według minister sprawiedliwości Margarity Popowej - jednej z autorek projektu i gorącej zwolenniczki drastycznych rozwiązań prawnych - "naród bułgarski domaga się ustawy o konfiskacie majątków zdobytych przestępczą działalnością, gdyż większość ludzi ma nadszarpnięte poczucie sprawiedliwości". Podkreśliła, że projekt nie jest sprzeczny ani z konstytucją, ani z Europejską Konwencją Praw Człowieka. Został też zaaprobowany przez Komisją Wenecką (Europejską Komisję na rzecz Demokracji przez Prawo), działającą przy Radzie Europy - podkreśliła.

Odrzucony w piątek projekt może wejść ponownie pod obrady najwcześniej za trzy miesiące, jeżeli zostaną wprowadzone w nim poważne zmiany. Minister Popowa oświadczyła, że zmian nie będzie wprowadzać i "zaczeka na bardziej sprzyjający czas".

Piątkowe głosowanie w parlamencie jest drugim w ostatnich dniach niepowodzeniem władz w wysiłkach na rzecz walki z mafią. W połowie tygodnia stało się jasne, że z braku należycie przygotowanych kadr rozpoczęcie działalności przez specjalny sąd, który ma rozpatrywać sprawy o przestępczość zorganizowaną, zostało odłożone na początek 2012 roku.