Wielki chaos. Nowe nagranie z Costa Concordii
"Panie kapitanie, pasażerowie zaczynają sami schodzić do łodzi ratunkowych" - słychać na amatorskim nagraniu z włoskiego wycieczkowca. Na filmie widać co działo się na mostku w pierwszych kilkudziesięciu minutach po tym jak Costa Concordia uderzyła w skałę. Panował wielki chaos.
- Osobliwe zadanie włoskich nurków: odnaleźć pluszowego misia
- Kapitan Schettino stanie przed sądem. Chcą dla niego 2697 lat więzienia!
- Straciła dziecko. Chce odszkodowania od armatora "Costa Concordii"
- Aukcyjny szał na pamiątki z Costa Concordii
- Niemieccy rozbitkowie skarżą kapitana Schettino
- Ratownicy nie będą już szukać ludzi w zatopionej części statku
- Ratownicy wypompowują paliwo z Costa Concordii
- Nurkowie znaleźli kolejne ciała na Costa Concordii
- Pożar na statku firmy Costa. To jakieś fatum?
- Włoskie liniowce nie będą już podpływać do wysp
- Nowe nagranie z katastrofy. Pomoc czekała tuż przy burcie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nagranie wyemitowane w stacji Canale 5, wywołało we Włoszech burzę, chce obejrzeć teraz prokuratura, prowadząca dochodzenie w sprawie przyczyn katastrofy z 13 stycznia u wybrzeży wyspy Giglio w Toskanii. Zginęły w niej 32 osoby.
Wszystko wskazuje na to, że film, dokumentujący zachowanie kapitana Francesco Schettino oraz całego dowództwa wycieczkowca, odpowie na wiele pytań na temat procesu podejmowania decyzji od chwili katastrofy i odpowiedzialności poszczególnych osób za ogromne opóźnienie w ogłoszeniu alarmu i ewakuacji. Być może wskaże również nowe wątki i kolejne osoby, które należy przesłuchać.
To nowość także dla nas. Ja też zobaczyłem ten film po raz pierwszy. Przesłuchaliśmy wszystkich, którzy byli wtedy w centralnym punkcie dowodzenia statkiem i nikt nie powiedział nam o istnieniu takiego nagrania - przyznał prokurator Francesco Verusio, kierujący dochodzeniem w sprawie katastrofy statku.
Na nagraniu widać kilkanaście osób, poruszających się chaotycznie po centrum dowodzenia, mówiących spokojnym lub bardziej zdenerwowanym głosem o uderzeniu w skałę, o awarii silników i wodzie, wdzierającej się do pomieszczeń. Po dłuższym czasie słychać prośbę, skierowaną zapewne do pobliskiego kapitanatu o szybkie przysłanie holowników.
Film jednak pokazuje przede wszystkim jasno, że kapitan nie dowodził statkiem w krytycznych minutach, nie podejmował decyzji i nie kierował akcją. Widać, jak stoi na uboczu i rozmawia przez telefon. Słychać skierowane do Schettino słowa: Panie kapitanie, pasażerowie zaczynają sami schodzić do łodzi ratunkowych i jego odpowiedź: Dobra.
Kolejne sekwencje pokazują trwającą dyskusję na temat odległości statku od brzegu. Dryfujemy ku lądowi, ile metrów mamy? - pyta jeden z oficerów. Sto - brzmi odpowiedź.
Zapada decyzja, by zbliżyć statek jak najbardziej do brzegu i zarzucić kotwicę. Potem zobaczymy - mówi jeden z mężczyzn. Z każdą chwilą rośnie nerwowość i powtarzane jest pytanie: Co robimy?.
Po 50 minutach zapada decyzja o ewakuacji z przechylającego się statku.
Media zauważają, że prowadzący dochodzenie zechcą zidentyfikować głosy z nagrania, ustalić kto podejmował poszczególne decyzje i zweryfikować wypowiedzi z zeznaniami, złożonymi w prokuraturze, a dotyczącymi działań, podjętych na mostku kapitańskim w pierwszej godzinie po uderzeniu o skały.
Prokuratura zarzuca kapitanowi statku doprowadzenie do katastrofy w rezultacie jego decyzji o zbyt bliskim podpłynięciu do wyspy Giglio i opuszczenie statku w chwili, gdy trwała na nim ewakuacja.
Źródło: PAP





























~gosc2012-02-11 15:03
Wchodzac na statek sa juz zawsze dobrze nafaszerowani wodeczka! Tym razem moze rarytasem "palikota"
~Inspicjent2012-02-11 14:20
PANI ZE STUDIA (ostrzyżona na czupiradło tleniona blondynka w okularach):
- Trajkot, trajkot, trajkot..
- Cmok, cmok, cmok...
- Manifestacja samouwielbienia...(pani całuje się w jedną, a następnie w drugą częśc swego niezwykle w porywie samouwielbienia wypielęgnowanego ciała)...
- Trajkot, trajkot, trajkot...
ZAPROSZONY DO STUDIA GOŚC (Pani prezes Polskiego Czerwonego Krzyża) :
- Próbuje powiedziec coś sensownego...
PANI ZE STUDIA:
- Ni w 5, ni w 9 wpada Pani prezes w słowo...
- Trajkot, trajkot, trajkot..
- Nadal manifestuje samouwielbienie, kompletny brak zainteresowania tym, co gośc ma do powiedzenia...
ZAPROSZONY DO STUDIA GOŚC (Pani prezes Polskiego Czerwonego Krzyża):
- Znowu próbuje powiedziec coś sensownego... (ale nie może dojśc do głosu!)
PANI ZE STUDIA:
- Nadal nie zdradzając najmniejszego zainteresowania osobą i słowami gościa czyta coś z leżącej przed nią kartki...
ZAPROSZONY DO STUDIA GOŚC (Pani prezes Polskiego Czerwonego Krzyża) (nieco zniecierpliwiona ale nie zrażona chamstwem cierpliwie stara się coś powiedziec, ale w końcu przerywa pani odczytywanie z kartki i pyta grzecznie):
- Chciałam się tylko (tak dla formalności i dla powzięcia jakiegoś sensownego poglądu w tej kwestii) zapytac, czy szanowna pani zaprosiła mnie do studia, żeby usłyszec, co ja mam do powiedzenia na temat, który podobno miał byc przedmiotem naszej rozmowy, czy po to, żeby mi odczytac komunikat Komitetu Centralnego PO?
PANI ZE STUDIA (nadal w najmniejszym stopniu nie wykazując jakiegokolwiek zainteresowania obecnością Pani prezes w studio):
- Czyta z kartki (drugiej)...
- Trajkot, trajkot, trajkot..
- Cmok, cmok, cmok...
- Manifestacja samouwielbienia...(pani znowu całuje się w jedną, a następnie w drugą częśc swego niezwykle wypielęgnowanego ciała)...
- Pani nadal czyta (z trzeciej kartki)...
- Trajkot, trajkot, trajkot..
- Cmok, cmok, cmok...
"ZAPROSZONY" DO STUDIA GOŚC (Pani prezes Polskiego Czerwonego Krzyża) (cofając sie w pełnym staromodnego uszanowania skłonie) WYCHODZI ZE STUDIA...
- Za nią biegnie trajkot, trajkot, trajkot...
Do studia wchodzi Józef "Olin" Oleksy
Pani ze studia (ostrzyżona na czupiradło tleniona blondynka w okularach) wstaje, wychodzi zza biurka i z całą atencją całuje "Olina" najpierw w jedną rekę, potem w drugą, a następnie sadza go sobie na kolankach i pieści czule niczym pluszowego lisa!
~MATADOR2012-02-11 11:56
ROZ...Y MAJĄTEK NARODOWY
NAJWIĘKSZE ZAKŁADY ZRÓWNANE Z ZIEMIĄ - "reforma rolna"???
JAK ŻYĆ??? PRYWATNA GOSPODARKA DAJE DOCHODY DLA WŁAŚCICIELI ! ! !
<<< PIENIĘDZY NIE MA NA WIELE RZECZY I TRZEBA OSZCZĘDZAĆ NA: OŚWIACIE, OCHRONIE ZDROWIA, INWESTYCJACH ITD
>>> MUSZĄ PIENIĄDZE BYĆ NA: ADMINISTRACJĘ (monstrualną) AFGANISTAN, EURO2012, POLICJĘ, SĄDY I ZAKŁADY KARNE ITD
~Inspicjent2012-02-11 11:44
PANI ZE STUDIA (ostrzyżona na czupiradło tleniona blondynka w okularach):
- Trajkot, trajkot, trajkot..
- Cmok, cmok, cmok...
- Manifestacja samouwielbienia...(pani całuje się w jedną, a następnie w drugą częśc swego niezwykle w porywie samouwielbienia wypielęgnowanego ciała)...
- Trajkot, trajkot, trajkot...
ZAPROSZONY DO STUDIA GOŚC (Pani prezes Polskiego Czerwonego Krzyża) :
- Próbuje powiedziec coś sensownego...
PANI ZE STUDIA:
- Ni w 5, ni w 9 wpada Pani prezes w słowo...
- Trajkot, trajkot, trajkot..
- Nadal manifestuje samouwielbienie, kompletny brak zainteresowania tym, co gośc ma do powiedzenia...
ZAPROSZONY DO STUDIA GOŚC (Pani prezes Polskiego Czerwonego Krzyża):
- Znowu próbuje powiedziec coś sensownego... (ale nie może dojśc do głosu!)
PANI ZE STUDIA:
- Nadal nie zdradzając najmniejszego zainteresowania osobą i słowami gościa czyta coś z leżącej przed nią kartki...
ZAPROSZONY DO STUDIA GOŚC (Pani prezes Polskiego Czerwonego Krzyża) (nieco zniecierpliwiona ale nie zrażona chamstwem cierpliwie stara się coś powiedziec, ale w końcu przerywa pani odczytywanie z kartki i pyta grzecznie):
- Chciałam się tylko (tak dla formalności i dla powzięcia jakiegoś sensownego poglądu w tej kwestii) zapytac, czy szanowna pani zaprosiła mnie do studia, żeby usłyszec, co ja mam do powiedzenia na temat, który podobno miał byc przedmiotem naszej rozmowy, czy po to, żeby mi odczytac komunikat Komitetu Centralnego PO?
PANI ZE STUDIA (nadal w najmniejszym stopniu nie wykazując jakiegokolwiek zainteresowania obecnością Pani prezes w studio):
- Czyta z kartki (drugiej)...
- Trajkot, trajkot, trajkot..
- Cmok, cmok, cmok...
- Manifestacja samouwielbienia...(pani znowu całuje się w jedną, a następnie w drugą częśc swego niezwykle wypielęgnowanego ciała)...
- Pani nadal czyta (z trzeciej kartki)...
- Trajkot, trajkot, trajkot..
- Cmok, cmok, cmok...
"ZAPROSZONY" DO STUDIA GOŚC (Pani prezes Polskiego Czerwonego Krzyża) (cofając sie w pełnym staromodnego uszanowania skłonie) WYCHODZI ZE STUDIA...
- Za nią biegnie trajkot, trajkot, trajkot...
Do studia wchodzi Józef "Olin" Oleksy
Pani ze studia (ostrzyżona na czupiradło tleniona blondynka w okularach) wstaje, wychodzi zza biurka i z całą atencją całuje "Olina" najpierw w jedną rekę, potem w drugą, a następnie sadza go sobie na kolankach i pieści czule niczym pluszowego lisa!
~tone TONE ,,, GUL GUL G,,,,.2012-02-11 11:33
polska też tona i njkt sie nie ewakuje ,hehhehe zapomniałem o zaleszczykach rumuni i ???,,, hahah co mam na mysli ,,
~m2012-02-11 11:25
Żeby tylko nie identyfikowali ci samo co ws. smoleńskiej. Bo jeszcze stwierdzą, że na pokładzie był pijany kpt. Błasik i to jego wina.
~Dykta2012-02-11 11:24
temat interesujący, ale my Polacy chcemy wiedzieć co robi rząd, prezydent, co się dzieje w kraju , co sie dzieje wokół śledztwa z katastrofy smoleńskiej.Takich oczekujemy wiadomości. Concordia to nie nasz - Polaków temat.
Zacznijcie wreszcie - dziennikarzyny - informowac o tym co ważne
~Anna Kolchida2012-02-11 11:24
TO WRZUTA, JAK ZWYKLE ZRESZTĄ!
ZAJMIJMY SIĘ CZYMŚ POWAŻNYM:
Ewentualne podniesienie wieku przechodzenia na emeryturę powinno być ostatnim elementem w temacie REFORMY EMERYTALNEJ, bo wcześniej powinny nastąpić zmiany w polityce społecznej. Krok po kroku.
Wymienię je tu (wg. mnie) względem ważności:
-polityka prorodzinna,z pełnym wsparciem dla dzietności rodzin/demografia/
-zmniejszenie kosztów zatrudnienia,będące głównym powodem bezrobocia
-ograniczenie,lub całkowite wyeliminowanie "umów śmieciowych",co spowoduje wpływy ze składek
-głęboka reforma KRUS
-zabezpieczenie pracy dla ludzi w wieku przedemerytalnym i ich ochrona po ewentualnym zwolnieniu
-rozwiązanie problemu bezrobocia wśród młodych ludzi
oczywiście po drodze jest bezpieczeństwo zdrowotne Polaków,budownictwo mieszkań dla młodych"pod wynajem" itp.
ALE
Kto ma to obecnie zrobic - skoro tak zwani "politycy" zachowują się w sposób infantylny lub wygłaszają bzdury na poziomie XVII-wiecznych zabobonów, czyli Tusk tupie nogą, rozkłada ręce, stroi miny i usiłuje przy okazji każdego swego strzału kulą w płot wciągac myślących znacznie sprawniej niż on sam Polaków w całkiem poważne jego zdaniem dyskusje o problemie "czy koza może byc psem?", a prezydent Komorowski pozwala sobie na publiczne wypowiedzi takie jak poniższa i nie czuje ich niestosowności i bezsensu oraz nie odczuwa przy takich okazjach żadnego zażenowania?
"...Komorowski ocenił, że stoimy obecnie w obliczu procesów w niewielkim stopniu od nas zależnych, takich jak m.in. starzenie się społeczeństwa i fakt, że rodzi się coraz mniej dzieci."
___
Przecież takie fatalistyczne podejście do problemów polityki demograficznej jest typowe dla durniów, którzy uważają, że "woda ma to do siebie, że najpierw przybiera, a potem spływa do Bałtyku!".
Zasada taka może jest oczywista dla łańcuchowego psa, który mieszka w ruskiej czy jakiejś innej podtopionej budzie, ale nie ma ona zastosowania do podlegających świadomej stymulacji procesów demograficznych!
Taki przynajmniej sposób myślenia jest z kolei typowy wśród średnio inteligentnych Polaków!
Zresztą bardzo też typowe jest wśród nich mniemanie, że to jest haniebne i obelżywe szyderstwo z narodu polskiego, ze prezydent RP przemieszkuje w miejscu zwanym RUSKA BUDA!!!
Jak byle ruski pies!
Więc - wracając do tego mojego pytania " Kto ma to obecnie zrobic?" - ja dodam do niego drugi człon:
"Czy ktoś na ochotnika i w poczuciu pełnej odpowiedzialności jest w stanie się podjąc tego dzieła, gdy na poły sprzedana Ojczyzna jest w ostatniej potrzebie?"
~ast2012-02-11 10:23
w najbliższym wydaniu miesięcznika "Nasze MORZE" (dostępnym od ok. 15 lutego) m.in. aspekty sprawy pomijane przez media głównego nurtu... | pamiętacie słynną rozmowę telefoniczną z kapitanem, który odmawia wykonania polecenia powrotu na statek?... takie polecenie, które wydał oficer służb morskich z lądu (za co stał się bohaterem Włochów) nie miało sensu i było conajmniej niemądre | w najnowszym "Naszym MORZU" także wspomnienia polskiego kapitana, który pływał wcześniej na statkach dowodzonych przez włoskich kapitanów...
~~ David2012-02-11 10:19
Szkoda już wspominać winny czy mniej winny . Z 2,5 tysiąca według włoskiego prawa powinien dostać CAŁE TRZY tysiące lat więzienia. Mógłby może uczcić Święto Dionizosa bez alkoholu i papierosa.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!