Swoich ekspertów postanowiły w niedzielę z tego samego powodu czasowo wycofać Niemcy.

Do decyzji doszło po zastrzeleniu w sobotę w siedzibie MSW Afganistanu w Kabulu dwóch doradców wojskowych USA z natowskich sił ISAF. Do zamachu przyznali się talibowie; miał to być akt zemsty za spalenie egzemplarzy Koranu w amerykańskiej bazie ISAF.

Według rzecznika francuskiego MSZ Bernarda Valero chodzi o Francuzów pracujących w Afganistanie jako doradcy przy odbudowie afgańskich instytucji publicznych. Valero nie określił ich liczby; powiedział, że ich wyjazd do Francji będzie zależał od rozwoju sytuacji w Afganistanie, w którym w wyniku protestów przeciwko spaleniu egzemplarzy Koranu przez Amerykanów od początku tygodnia zginęło już 30 osób.

Niemcy wycofają około 50 swoich ekspertów i doradców z ministerstw i innych rządowych instytucji w rejonie Kabulu.

Jak podał w oświadczeniu niemiecki minister ds. rozwoju Dirk Niebel, wycofanie niemieckiego personelu jest podyktowane środkami ostrożności i jak tylko sytuacja się z powrotem uspokoi, pracownicy ci będą mogli ponownie podjąć pracę.

Podobne decyzje ze względów bezpieczeństwa podjęły już w sobotę NATO i Wielka Brytania.

Według afgańskiego źródła rządowego, zastrzeleni w sobotę doradcy amerykańscy pokłócili się ze swymi afgańskimi kolegami o spalenie Koranu przez Amerykanów.

Według zachodnich dyplomatów amerykańscy doradcy wojskowi zginęli od strzału w głowę oddanego z bliskiej odległości. Jak podali z kolei przedstawiciele afgańskich władz, atak miał miejsce w specjalnym, zabezpieczonym pokoju, do którego dostępu nie mieli Afgańczycy zatrudnieni w resorcie. Nie wiadomo na razie, w jaki sposób napastnik dostał się do silnie strzeżonego budynku ministerstwa.

Jak wskazuje ośrodek analityczny Stratfor, wycofując pozostały personel z resortów w Kabulu, dowództwo ISAF de facto przyznaje, że spodziewa się kolejnych takich ataków.

W nocy z poniedziałku na wtorek egzemplarze Koranu skonfiskowane więźniom w amerykańskiej bazie wojskowej Bagram zostały spalone, ponieważ Amerykanie obawiali się, że za ich pośrednictwem osadzeni przekazują sobie wiadomości.