Kierująca spółdzielnią Maria Jose Armesto przyznała, że na pomysł stworzenia "Saeleeru" wpadła po przeczytaniu książki "Prostytucja jako praca zarobkowa". Jej autorką jest sędzia, która przez lata prowadziła sprawy sądowe związane ze stręczycielstwem i wykorzystywaniem kobiet uprawiających nierząd.

Przekonanie lokalnych władz, aby wydały pozwolenie na otwarcie firmy, trwało półtora roku. - Tłumaczyłyśmy, że spółdzielnia zapewnia nam opiekę lekarską, płacimy podatki, oszczędzamy i zarabiamy na emeryturę - wyliczała Armesto.

Przypomniała, że w Hiszpanii prostytucję uprawia około 300 tysięcy kobiet. Większość z nich chce płacić podatki i składki na ubezpieczenie społeczne. Maria Armesto liczy, że wzorem Ibizy pójdą inne regiony i wydadzą zgodę na kolejne spółdzielnie.