Według sondażu, niemal 60 procent mieszkańców kraju określa obecną politykę Rosji jako zagrażającą pokojowi na kontynencie. Jednocześnie około 50 procent Duńczyków jest przekonanych, iż to Moskwa wywołała kryzys ukraiński.

Komentując te wyniki były wieloletni szef duńskiej dyplomacji i publicysta Uffe Ellemann-Jensen stwierdził, że nikt, włącznie z Rosją, nie może być zaskoczony takimi opiniami po tym, co stało się na Krymie. Przypomniał też, że Rosja sygnalizuje możliwość roszczeń wobec innych państw europejskich.

Podobne opinie wyrażają inni duńscy polityczni komentatorzy, wśród nich znany dziennikarz i członek parlamentu Soren Espersen. Uważa on, że zagrożenia są na tyle poważne, iż trzeba się im przeciwstawić wspólnie z partnerami z NATO. Dlatego - jego zdaniem - dobrze się stało, że Dania postanowiła wesprzeć swymi siłami lotniczymi i morskimi państwa odczuwające rosyjskie zagrożenie.

Czy po zajęciu Krymu Rosja będzie próbowała przejąć kolejne terytoria?