Rosyjskie radio twierdzi, że Warszawa na lewo i prawo rozdaje polskie paszporty, a na polskich mapach część Ukrainy jest oznaczona jako "etnicznie polska".

"Newsweek" donosi, że "Głos Rosji" to stacja nadająca w kilkudziesięciu językach, blisko powiązana z Kremlem.

Zdaniem rozgłośni Polacy mieszkający w Żytomierzu dążą do autonomii. Za namową Warszawy mają domagać się polskiego programu TV, polskich nazw ulic i języka polskiego jako wykładowego w szkołach.

"Głos Rosji" zauważa też narastające zjawisko polskiego nacjonalizmu. Podaje informacje o rzekomej wspólnej deklaracji Ruchu Narodowego i węgierskiego Jobbiku, w której miano wzywać do żądania autonomii Polaków i Węgrów nad Dnieprem.

Jednak lider Ruchu Narodowego dementuje.

To sytuacja rodem z radia Erewań. Owszem, przed paroma miesiącami Ruch Narodowy i Jobbik wydały wspólne oświadczenie. Ale nie było w nim mowy o żadnej autonomii. Wspólnie wezwaliśmy nasze rządy do zabezpieczenia praw polskiej i węgierskiej mniejszości w związku z trudną sytuacją panującą na Ukrainie - powiedział "Newsweekowi" Robert Winnicki.

Rosyjskie radio posunęło się także do stwierdzenia, że wizyty polskich polityków na Majdanie potwierdzają chęć aneksji części Ukrainy, a obecny kryzys służy Warszawie jako pretekst do odkrojenia smakowitego kąska Ukrainy.