Grupa 150 rebeliantów z Wolnej Armii Syrii idzie w kierunku Kobani, by dołączyć do walki z dżihadystami. Od połowy września miasto broni się przed atakami Państwa Islamskiego. Rebalianci Wolnej Armii Syrii mają wesprzeć Kurdów, odpierających natarcie dżihadystów. W nocy bojownicy przekroczyli granicę syryjsko-turecką - informują władze w Ankarze.

Na pomoc obrońcom Kobane idą też iraccy Kurdowie. Pierwsza ich grupa wylądowała na lotnisku w Sanliurfie na południowym wschodzie Turcji. Druga grupa Kurdów jedzie do Turcji drogą lądową, wioząc broń, w tym artylerię. Bojownicy, eskortowani przez tureckie służby bezpieczeństwa dotrą do Kobani przez przejście graniczne Mursitpinar.

Obrońców Kobane wspiera też lotnictwo międzynarodowej koalicji, kierowanej przez Stany Zjednoczone. W ostatnich dniach udało się wyprzeć członków Państwa Islamskiego z niektórych części miasta.

Fanatycy z Państwa Islamskiego zaatakowali pola naftowe w Syrii. W walkach zginęło co najmniej 30 żołnierzy wojsk rządowych i pracowników ochrony. Są też ofiary po stronie Państwa Islamskiego. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podało, że dżihadyści przejęli kontrolę nad częścią pola naftowego.

Państwo Islamskie zdobywa kolejne tereny w Iraku i Syrii, na podbitych obszarach zaprowadzając kalifat. Według informacji amerykańskiego wywiadu, jest to najbogatsza organizacja terrorystyczna świata. Czerpie zyski z okupów za porwanych zakładników i nielegalnej sprzedaży ropy naftowej, pochodzącej z zawłaszczonych rafinerii.

ZOBACZ TAKŻE: Turcja nie pomoże Kurdom z Kobane: To nierealne>>>