Na prośbę rodziny, która dziękuje za wsparcie z jakim spotyka się ze strony mieszkańców Calais i całej Francji, uroczystości żałobne odbyły się w bardzo niewielkim gronie. W kościele pod wezwaniem świętego Piotra zebrali się najbliżsi dziewczynki, przyjaciele, nauczyciele ze szkoły do jakiej Chloe chodziła i członkowie stowarzyszenia Balzac Danse, w którym uczyła się tańca.

Przed świątynią ustawiono gigantyczny ekran. Transmisję z uroczystości oglądały tłumy. Poproszono przedstawicieli prasy by nie wchodzili do wnętrza kościoła i uszanowali uczucia bliskich.

Także sprawa ekranu i transmisji wzbudzała wiele wątpliwości. Mer Calais Natasza Bouchart wyjaśniła, że chodzi o to, aby ludzie, którzy są wstrząśnięci tragedią mogli, choćby w taki sposób pożegnać dziecko.

Chloe została uprowadzona sprzed domu, zgwałcona i uduszona przez Polaka, który wcześniej był wielokrotnie karany przez władze polskie i francuskie za liczne kradzieże i rozboje z bronią w ręku.