Niemiecki minister transportu Alexander Dobrindt, który był na miejscu tragedii podkreślał, że trasa wyposażona była w system, który uniemożliwiał dwóm pociągom jazdę na jednym torze w przeciwnych kierunkach.

Jak mówił, pociągi automatycznie hamują, kiedy znajdą się tam, gdzie nie powinny, albo kiedy maszyniści zignorują sygnalizację. Nie wiadomo, dlaczego system nie zadziałał. Minister dodał, że w momencie zderzenia pociągi musiały jechać z bardzo dużą prędkością.

To jedna z największych katastrof kolejowych w Niemczech w ostatnich latach. Bilans wypadku mógł być jeszcze tragiczniejszy. W Bawarii trwają obecnie zimowe ferie, dzięki czemu w pociągach było o wiele mniej pasażerów niż zwykle. Głęboki smutek z powodu tragedii wyraziła kanclerz Niemiec Angela Merkel. W specjalnym oświadczeniu przekazała też wyrazy współczucia bliskim ofiar.