Tematem szczytu ma być kryzys migracyjny i przyszłość strefy Schengen. W związku z falą uchodźców i migrantów coraz więcej krajów przywraca tymczasowe kontrole na granicach. Przed zbyt pochopnym opuszczaniem szlabanów granicznych przestrzegał przewodniczący Rady.

Donald Tusk powiedział podczas debaty w europarlamencie, że trzeba przywrócić sprawne działanie strefy Schengen. - To będzie kosztowne, zajmie dużo czasu i będzie wymagało politycznego wysiłku. Ale musimy zainwestować w strefę Schengen, a nie w jej upadek  - powiedział Donald Tusk. Szef Rady Europejskiej podkreślił też, że Unia powinna skupić się na wdrażaniu porozumienia z Turcją. Apelował, by nie tworzyć nowych planów, które - jego zdaniem - nie przybliżą Europy do rozwiązania problemu, ale pogłębią podziały we Wspólnocie.

Pod koniec listopada Unia Europejska i Turcja podpisały porozumienie, zgodnie z którym władze w Ankarze zobowiązały się zamknąć granice i zatrzymać falę migracyjną. W zamian Wspólnota zaoferowała Turcji 3 miliardy euro w najbliższych dwóch latach i obiecała szybkie zniesienie wiz.

Wielu unijnych polityków narzeka jednak, że Ankara nie wywiązuje się ze wszystkich zobowiązań. By dodatkowo przekonać Turcję do zamknięcia granic, kilka unijnych krajów ma wkrótce ogłosić, że dobrowolnie zgadza się na przesiedlenie syryjskich uchodźców z Turcji. Mówi się o 300 tysiącach osób.

Korespondentka Polskiego Radia Beata Płomecka informowała kilka dni temu, że na to liczy kanclerz Niemiec. Angela Merkel, krytykowana za politykę otwartych drzwi, potrzebuje sukcesu. Dlatego naciskała na zorganizowanie nadzwyczajnego unijno-tureckiego szczytu na początku przyszłego miesiąca, mimo że 17 i 18 marca europejscy przywódcy i tak zjadą do Brukseli na tradycyjny i dawno planowany wiosenny szczyt. Dla niemieckiej kanclerz było to jednak za późno, bo w połowie marca ma wybory w trzech landach i chce, by już wtedy była uzgodniona kolejna oferta dla Turcji i by padła deklaracja Ankary, że powstrzyma falę migracyjną.