Paryski sąd karny pierwszej instancji skazał także byłego ministra na pięć lat pozbawienia praw publicznych. 64-letni Jerome Cahuzac może się odwołać od wyroku i na razie pozostaje na wolności.

Skandal wokół ukrywania przez Cahuzaca pieniędzy na zagranicznych kontach odbił się dużym echem we Francji i położył cieniem na prezydenturze Hollande'a. Obejmując władzę w 2012 roku obiecał ono rządy wolne od finansowych nieprawidłowości, z jakimi borykali się poprzednicy. Kampanię wyborczą Hollande wygrał m.in. hasłami zaprowadzenia we Francji "przykładnej Republiki".

Zanim wszedł do rządu, Cahuzac był wziętym chirurgiem plastycznym specjalizującym się w przeszczepach włosów. Po 10 miesiącach sprawowania urzędu, w 2013 roku, odszedł w niesławie, przyznając się do posiadania tajnych kont w Szwajcarii, Singapurze i na brytyjskiej wyspie Man. Wcześniej wielokrotnie zaprzeczał, w tym podczas debaty parlamentarnej, by ukrywał za granicą majątek. Jak potem tłumaczył, dał się złapać "w spiralę kłamstwa".

W procesie wykazano, że Cahuzac nie tylko posiadał ukryte konta, ale także przeprowadzał różnego rodzaju transakcje za pośrednictwem istniejących tylko na papierze firm w Panamie i na Seszelach. Po przyznaniu się do kłamstwa, Cahuzac został wyrzucony z Partii Socjalistycznej, do której należał od lat 70. Hollande powiedział, że jego minister popełnił "niewybaczalny błąd moralny".

W tym samym procesie na dwa lata więzienia za oszustwa podatkowe została skazana była żona Cahuzaca, Patricia Menard, specjalistka w zakresie dermatologii, z którą wspólnie prowadził dochodową klinikę. Ich wspólny ukryty majątek został w 2013 roku oszacowany na 3,5 mln euro, choć prokuratura sądzi, że w rzeczywistości było to więcej pieniędzy, na co wskazywał wystawny tryb życia pary.

Bank Reyl z Genewy będzie musiał zapłacić 1,875 mln euro kary za swój udział w ukrywaniu majątku Cahuzaca. Sąd nie uwzględnił jednak wniosku prokuratury, by zakazać tej instytucji działalności we Francji. Bankier Francois Reyl dostał karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu i 375 tys. euro grzywny.