"FT" zaznacza, że Gazprom nie ujawnił szczegółów propozycji, a jedynie poinformował, że plan ten "w uzasadnionym i możliwym wymiarze" odnosi się do zgłaszanych przez KE zastrzeżeń.

"Mamy nadzieję, że Komisja, a ostatecznie rynki, pozytywnie odniosą się do naszej propozycji", co pozwoliłoby zamknąć unijne postępowanie "w niedalekiej przyszłości" - poinformował Gazprom w wydanym oświadczeniu.

KE potwierdziła, że otrzymała propozycję i zapowiedziała jej "gruntowną ocenę".

"FT" przypomina, że w październiku Gazprom i Bruksela sygnalizowały, iż będą dążyć do porozumienia bazującego na prawnie wiążących zobowiązaniach rosyjskiego koncernu w sprawie wykorzystywanych przez niego metod sprzedaży gazu w Europie.

Przyjęcie oferty przez KE dla Gazpromu oznaczałoby uniknięcie kar finansowych oraz wszelkich warunków narzuconych mu przez Brukselę - zauważa brytyjski dziennik. Podkreśla, że taki obrót spraw "może rozgniewać kraje bałtyckie i inne kraje Europy Środkowej i Wschodniej, domagające się twardego stanowiska" wobec rosyjskiego koncernu.

Osoby zaznajomione ze sprawą sugerują według "FT", że zaproponowane rozwiązanie częściowo kodyfikuje zmiany, jakie Gazprom poczynił w wycenianiu dostaw gazu, odkąd w 2011 roku wszczęte zostało unijne postępowanie antymonopolowe (np. usunięcie z kontraktów ograniczeń dotyczących odsprzedaży gazu). Zmiany te następowały pod presją KE, rosnącej konkurencji na europejskim rynku energii oraz postępowań arbitrażowych wszczynanych na wniosek europejskich klientów koncernu.

Zmiany te sprawiły, że główną kwestią wymagającą porozumienia pozostają ceny dostaw gazu do krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

"Jakiekolwiek porozumienie między UE i Gazpromem będzie sprawdzianem tego, jak daleko unijny urząd antymonopolowy jest gotów się posunąć w obronie krajów UE, dla których Rosja jest głównym dostawcą surowców energetycznych. Zakończyłoby też jedno z największych i najdłuższych postępowań antymonopolowych w historii UE (...)" - konkluduje "Financial Times".