Media podały, że w domu mieszkalnym w Petersburgu, gdzie wcześniej w czwartek przeprowadzono ewakuację mieszkańców, zatrzymano trzech domniemanych wspólników Akbarżona Dżaliłowa. W mieszkaniu znaleziono elementy materiałów wybuchowych podobne do ładunku zdetonowanego w poniedziałek w wagonie metra.

Agencje informacyjne przekazały także, że śledczy badają teraz hipotezę, iż Dżaliłow nie planował zamachu samobójczego, a miał pozostawić ładunki wybuchowe w metrze w dwóch miejscach i ukryć się. Wersja ta zakłada, że 22-latek został wykorzystany przez swoich wspólników. Źródło, które cytują agencje, powołuje się przede wszystkim na to, że zamachowcy samobójcy przygotowywani są dość długo do zamachów, a Dżaliłow względnie niedawno stał się zwolennikiem radykalnych idei islamistycznych.

W oficjalnym komunikacie Komitet Śledczy podał w czwartek, że badane są kontakty Dżaliłowa i krąg jego znajomych. "W ramach tej pracy zidentyfikowano kilku obywateli republik Azji Środkowej, którzy kontaktowali się z Dżaliłowem. Podczas rewizji w mieszkaniu zajmowanym przez te osoby znaleziono przedmioty mające znaczenie dla śledztwa" - głosi oświadczenie.

Jak poinformował przedstawiciel jednej z dzielnic Petersburga Konstantin Sierow, w domu mieszkalnym w tym mieście znaleziono i unieszkodliwiono w czwartek ładunek wybuchowy. Mieszkańców najpierw ewakuowano, później pozwolono im wrócić do mieszkań. Petersburski portal informacyjny Fontanka.ru podał, że ewakuacja nastąpiła w domu leżącym przy prospekcie Towariszczewskim. Według portalu wielu lokatorów tego domu pochodzi z krajów Azji Centralnej.

Według ustaleń śledztwa Dżaliłow, urodzony w Kirgistanie obywatel Rosji, zdetonował w poniedziałek po południu ładunek wybuchowy w wagonie metra pomiędzy stacjami Siennaja Płoszczad i Technologiczeskij Institut. W eksplozji zginęło 14 osób, około 50 zostało rannych. Wcześniej Dżaliłow pozostawił na innej stacji metra, Płoszczad Wosstanija, ładunek wybuchowy domowej roboty ukryty w atrapie gaśnicy, który udało się unieszkodliwić.