- Sprawa jest odwołana - powiedział tygodnikowi jeden z urzędników UE o zapowiadanych w grudniu planach przedstawienia niemiecko-francuskich propozycji reform na zbliżającym się szczycie UE w drugiej połowie marca. "Nie ma niestety nic do ogłoszenia".

Podawanym przez wysłanników Merkel powodem zwłoki są zakończone niedawno negocjacje dotyczące koalicji rządzącej w Niemczech. Jak twierdzi Berlin, niemieccy ministrowie nie mieli czasu, żeby myśleć o wspólnym budżecie strefy euro czy o reformie mechanizmu stabilizacyjnego ESM.

"To się jednak nie całkiem zgadza, gdyż umowa koalicyjna w części dotyczącej polityki europejskiej negocjowana była w znacznym stopniu bez udziału fachowców" - pisze tygodnik.

"W rzeczywistości Merkel chce Macrona jeszcze trochę pozwodzić, żeby zdobyć czas, aż wdroży się jej nowy rząd. A jest przecież jeszcze wystarczająco wcześnie, żeby nadać planom Macrona niemiecki akcent" - czytamy.

Zapytany o tę kwestię rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert odpowiedział "Spieglowi", że praca nad planami reform zostanie "zintensyfikowana w ścisłym partnerstwie z Francją" po zbudowaniu nowego gabinetu.

Berlin liczy się również z tym, że Macron będzie chciał wykorzystać negocjacje nad reformami gospodarczymi i unii monetarnej do tego, by dobić z Niemcami targu odnośnie do personaliów - dodaje "Spiegel".

Najbliższe spotkanie szefów państw i rządów krajów unijnych zaplanowane jest na 22-23 marca.