Trybunał orzekł w środę, że wprowadzenie jednomandatowych okręgów w wyborach do Senatu, głosowanie przez pełnomocnika i korespondencyjne - jest zgodne z konstytucją; za niezgodne uznał możliwość dwudniowego głosowania w wyborach do Sejmu i Senatu oraz prezydenckich, a także zakaz używania billboardów i spotów w kampanii wyborczej.

Poseł przyznał, że jest rozczarowany częścią orzeczenia, która podważyła zgodność z ustawą zasadniczą przepisów umożliwiających zarządzenie głosowania w wyborach parlamentarnych i prezydenckich w ciągu dwóch dni.

"Ta część wyroku trochę mnie rozczarowała, ale z prawnego punktu widzenia. TK mówi, że konstytucja wymaga, żeby wybory były w ciągu jednego dnia, a akurat większość nauki prawa konstytucyjnego mówi, że takiego wymogu nie ma. To jest raczej kwestia prawniczego rozczarowania niż politycznego" - mówił Karpiński dziennikarzom po ogłoszeniu uzasadnienia orzeczenia Trybunału.

Zaznaczył, że ustawa zasadnicza rozróżnia termin "wybory" i pojęcie "głosowania", stąd - jak podkreślił - większość nauki konstytucyjnej uważała, że są to dwa różne pojęcia.

Według niego najistotniejsze jest jednak to, że powszechność wyborów, na której zależało autorom kodeksu "została utrzymana".


"Jestem bardzo zadowolony z orzeczenia, które dzisiaj zapadło, dlatego, że TK utrzymał w mocy wszystkie przepisy, które ułatwiają wyborcom wzięcie udziału w głosowaniu. To jest ta wartość, która przyświecała nam przy tworzeniu kodeksu wyborczego i okazało się, że wszystkie teorie spiskowe posłów PiS o możliwości fałszowania wyborów, o przejmowaniu przesyłek pocztowych przez obce służby specjalne nie zyskały uznania Trybunału" - powiedział Karpiński.

Przekonywał, że z punktu wiedzenia PO zakwestionowany przez TK przepis, który regulował kwestię spotów wyborczych i billboardów był drugorzędny. Przyznał, że trudno się nie zgodzić z sędziami, że art. 54 konstytucji, który mówi o wolności słowa został tym przepisem naruszony.

"Zakaz dotyczący billboardów i spotów miał przede wszystkim związek z tym, że wybory są finansowane z budżetu państwa. TK dziś powiedział, że to nie jest wystarczający argument" - podkreślił poseł PO.