- To żenada! Sprzeciwiam się robieniu z państwa kabaretu - mówi Paweł Kukiz w wywiadzie dla "Polska the Times". Przytacza przy tym konkretne przykłady, w tym np. otwarcie kawiarni "Ewa i Przyjaciele" i śpiewanie piosenek przez Michała Kamińskiego.

Dopytywany z kolei o trwającą od kilku dni wymianę ciosów między Ewą Kopacz a Beatą Kopacz, wskazuje, że to nic nowego; sytuacja powtarza się od 25 lat. - Dwory arystokratyczne biją się o żłób. Od 25 lat! Okłamują obietnicami, a ludzie je od ćwierćwiecza ”łykają”. Śmieję się przez łzy, że wkrótce orzeł przestanie być godłem Polski, a zamiast niego będzie pelikan... - przekonuje.

Podkreśla przy tym, że wynik wyborów parlamentarnych niczego nie zmieni.

Choć uszczypliwości nie szczędzi głównie Beacie Szydło ("To taki prof. Gliński w spódnicy, tyle że nie jest profesorem"), to jednak najmocniej atakuje lidera Nowoczesnej, bo - jak mówi - "Ryszard Petru jest groźniejszy od Macierewicza". Powód? Przez całe życie związany był albo z bankami, albo wspierał neokolonializm korporacji, do tego stopnia, że doradzał branie kredytów we frankach.

- Jak człowiek, który się pomylił w kwestii, która kosztowała miliardy i która doprowadziła mnóstwo ludzi do ruiny, ma w ogóle czelność startować w wyborach?! To nie jest pomyłka na zasadzie: sorry, wziąłem ci przez przypadek zapalniczkę, tylko - sorry, przez przypadek cię podpaliłem - kwituje.